Z Makarskiej do Breli rowerem: ścieżka przez Baškę Vodę

Plan był taki, żeby rano spakować się i pojechać kamperem do Baški Vody. Uznaliśmy jednak, że zostajemy na kempingu w Makarskiej jeszcze jeden dzień, a do Baški Vody, oddalonej o jakieś 7 kilometrów, pojedziemy rowerami. W ramach zbijania oponki. Na Riwierze Makarskiej byliśmy pierwszy raz, więc przy okazji chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej.
Poranek w Makarskiej
Zaczęliśmy od portu, gdzie ludzie już od rana siedzieli przy kawie. Stoi tam statek wycieczkowy, który wygląda jak wielki kuter rybacki, z sieciami i całym wyposażeniem. Takie całodniowe wycieczki zabierają turystów na połów tuńczyka czy dorsza i w najciekawsze miejsca na wybrzeżu, z jedzeniem na pokładzie. Ile kosztują, nie wiemy. W porcie można też samemu wypożyczyć łódź, co przy większej ekipie i zrzutce ma sens. Po drodze minęliśmy jeszcze pomnik turysty, który oglądaliśmy poprzedniego wieczoru.
Drona chcieliśmy puścić z wysepki przy porcie, ale ostatecznie przejechaliśmy całą promenadę i wjechaliśmy ścieżką na wzgórze. Są tam ścieżki spacerowe i ławeczki, a za murkiem do kolan jest dosłownie przepaść.
Ścieżka do Baški Vody: tu rower się prowadzi
Makarska jest świetnie przygotowana na rowery i spacery: ma ścieżki rowerowe i szlaki piesze po okolicznych wzgórzach, a ścieżka w stronę Baški Vody jest oznaczona. Dzień był idealny na rower: słońce nie smażyło, a było ponad 22 stopnie.
Najpierw jedzie się wzdłuż plaży, gdzie można rzucić ręcznik w dowolnym miejscu. Dalej zaczyna się kamienista ścieżka nad samą wodą, bardziej górski treking niż trasa rowerowa. Rowery trzeba było prowadzić, a miejscami nieść. Wyczynowcy na elektrycznych rowerach przejeżdżali ten teren bez problemu, my zamieniliśmy jazdę na spacer z rowerem. Mimo to szczerze polecamy tę trasę: widoki są niesamowite, a wzdłuż ścieżki co chwilę trafiają się małe plaże i zakamarki, gdzie można się położyć albo wejść do wody. Uwaga: na tym odcinku są dwie plaże dla nudystów, więc z dziećmi lepiej się zastanowić.
Do Baški Vody wyszło nam 8 kilometrów, a do Breli zostały niecałe dwa.
Brela
Brela to maleńki port z plażami po obu stronach i knajpkami. Na trasie zatrzymaliśmy się w barze na radlera i deskę serów. Ważna informacja dla kamperowiczów: w Breli nie ma żadnych parkingów dla kamperów, nikt się tu kamperem nie wciśnie. Najlepiej przyjechać rowerem i zrobić sobie z tego całodniową wycieczkę, niezależnie od tego, czy mieszka się w Breli, Bašce Vodzie czy w Makarskiej. Kilometr za Brelą podjechaliśmy jeszcze zobaczyć słynny punkt, który ma chyba milion zdjęć na Instagramie, i zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie.
Na koniec wróciliśmy do Baški Vody na leżaczki i chillout. Zrobiło się pochmurno. Pogoda w Chorwacji w maju płata figle i szczerze mówiąc nie polecamy wyjazdu do Chorwacji w tym miesiącu.
Rower w Chorwacji
Myśleliśmy, że w Chorwacji nigdzie nie pojeździmy, a jeździliśmy w Makarskiej, w Puli i w Zadarze. W miastach się da, ale między miasteczkami, przy takim ruchu i takich podjazdach i zjazdach, raczej byśmy się nie odważyli. Tam lepiej sprawdza się skuter albo rower elektryczny. Skuter można też wypożyczyć na miejscu.
Z tego wyjazdu
- Trasa rowerowa: Makarska, Baška Voda (ok. 8 km), Brela (niecałe 2 km dalej).
- Odcinek ścieżki nad wodą nie nadaje się do jazdy, rower trzeba prowadzić lub nieść.
- Po drodze dwie plaże dla nudystów.
- Brela: brak parkingów dla kamperów.
- Pogoda w maju bywa kapryśna.