Basen na 77. piętrze, hotel z plażą i powrót z Dubaju przez Abu Zabi

Ostatnie dni w Dubaju spędziliśmy w dwóch zupełnie różnych hotelach: imprezowym z własną plażą i takim z basenem na 77. piętrze. Na koniec czekała nas droga autobusem na lotnisko w Abu Zabi.
Imprezowy hotel z plażą
Pierwszy hotel był mocno imprezowy i młodzieżowy: muzyka, piana, nocny klub w piwnicy, ale za hotelem jest też strefa ciszy. Hotel ma swoją plażę, a wzdłuż hoteli biegnie deptak tylko dla gości. Wszędzie wchodzi się z opaską na ręce, a na bramkach sprawdzają, czy nie wnosi się alkoholu. Leżaki są w cenie, płaci się tylko za kelnera. Między hotelami stoją niezależne beach bary, a na sam basen można też kupić wejściówkę przez internet. Alkohol w Dubaju jest dostępny właściwie tylko w takich lokalach.
Poproszono nas, żeby nie nagrywać kamerą, bo nie wszyscy goście sobie tego życzą, choć telefonem można. Śniadania w hotelowej restauracji kosztowały od około 20 do 60 zł. Wymeldowanie jest o 11, walizki czekają w przechowalni, a z hotelu można korzystać dalej. To duża wygoda, gdy samolot jest wieczorem.
Basen na 77. piętrze
Kolejny hotel to Address przy plaży JBR. Na basen na 77. piętrze jedzie się trzema windami, z przesiadką na 75. piętrze. Szyba na krawędzi basenu opada pionowo w dół, z jednej strony widać marinę, z drugiej zakłady przemysłowe. Wolne leżaki trudno znaleźć, ale popływać można zawsze. Na górze mocno wieje, a pod wieczór robi się chłodno. Słońce najdłużej trzyma się w kąciku na samym końcu basenu. Basen jest czynny do 22:00. Na dole są jeszcze trzy baseny i kilka restauracji, do których od strony plaży mogą wejść także osoby spoza hotelu.
Na kolację poszliśmy do Catch 22 przy JBR: zamawia się na tablecie, a do burgera dostaliśmy rękawiczki. Burger z truflami kosztował 70 zł i trufli nie żałowali. W okolicy mariny słychać głównie polski, arabski i rosyjski.
Ostatni dzień
W hotelu zdziwiło nas, jak dba się o gości. Pokój był posprzątany, gdy wróciliśmy wieczorem, a w dniu wyjazdu przesunięto nam wymeldowanie na 14:00 i pozwolono korzystać z hotelu do wieczora. Dziewczyny spędziły dzień przy basenach, a Tomas poszedł na spacer pod wielkie koło widokowe. Przez cały tydzień nie znaleźliśmy czasu, żeby się nim przejechać, więc będzie powód, żeby wrócić. Pod kołem jest muzeum figur woskowych Madame Tussauds, dużo kawiarni i sklepów z perfumami, których sprzedawcy nie są nachalni. Burger z frytkami i colą kosztował tam 35 zł, a lody, które jedliśmy dzień wcześniej, 40 zł.
Prognoza obiecywała 22 stopnie, a odczuwalnie było dużo cieplej. Latem hotele w Dubaju są bardzo tanie, ale upał przekracza 40 stopni. Samoloty do Dubaju latają codziennie z Katowic i Krakowa, więc warto szukać promocji. Pracujemy zdalnie, a przy trzech godzinach różnicy da się rano jeszcze zdążyć na basen.
Powrót przez Abu Zabi
Uberem, który jest tu bardzo tani, dojechaliśmy na przystanek, a dalej autobusem na lotnisko w Abu Zabi. Autobus odjeżdża co godzinę i jechał półtorej godziny. Byliśmy o 18:10, samolot mieliśmy o 22:00, więc zdążyliśmy się przebrać z wakacyjnych ciuchów w zimowe. Dubajską czekoladę kupiliśmy w ostatniej chwili na lotnisku. Mimo że tym razem trochę poszaleliśmy, zmieściliśmy się w budżecie, jaki wydalibyśmy na resort w Egipcie.
Z tego wyjazdu
- Hotel z własną plażą: wejście na opaskę, leżaki w cenie, płatny tylko kelner.
- Basen na 77. piętrze hotelu Address: trzy windy, czynny do 22:00, na górze wieje (styczeń 2025).
- Pytaj o późne wymeldowanie i przechowanie walizek do wieczora.
- Na lotnisko w Abu Zabi: Uber plus autobus co godzinę, jazda około 1,5 godziny.
- Loty do Dubaju: codziennie z Katowic i Krakowa.