Værøy, cynamonki w Å i wejście na Reinebringen

Pierwszy raz w życiu staliśmy na plaży na Lofotach. Biały piasek jak mąka, krystaliczna woda tak zimna, że kostki lodu do drinków są cieplejsze, i jeden ptak z czerwonym dziobem, który darł się na nas, bo pewnie miał gdzieś gniazdo. Pierwszy raz w Norwegii rozłożyliśmy stoliki.
Trekking na Værøy
Na górę nad wyspą prowadzą trzy trasy, a po drodze można wypatrywać maskonurów. Podejście jest strome, ale nie bardzo wymagające. Do zejścia mamy jedną radę: schodźcie asfaltową drogą, nie szlakiem. Szlak w dół prowadzi przez błoto i jest bardzo ślisko.
Ryszard i dorsz
Czekając wieczorem na prom, dostaliśmy wiadomość od Ryszarda. Dzień wcześniej oglądał nasz film o zabezpieczeniach kampera, a rano w drodze do pracy minął go Benek, na wyspie, na której mieszka kilkaset osób. Rysiek od lat pracuje na wyspie przy dorszu i przywiózł nam wyfiletowanego, zamrożonego dorsza prawie na metr. Spędziliśmy z nim resztę dnia na rozmowach o życiu na końcu świata. Na wyspie mieszka sporo Polaków, a z Bodø są loty do Gdańska.
Å: parking i cynamonki
Prom na Lofoty odchodził raz dziennie o 22:00. W szczycie sezonu baliśmy się, że się nie zmieścimy, a następny byłby dopiero po 24 godzinach. Udało się. W Å, które czyta się jak „o”, parking w południe był pełny. Tu znów okazało się, czemu nie sprzedajemy Benka: przy 6 metrach mieści się w zwykłych liniach parkingowych.
W kafeterii z ręcznie robionymi wypiekami pracował Czech, który przyjeżdża tu na sezon od kwietnia do zimy. Wzięliśmy cynamonkę, kardamonkę i malinową. Najlepsza podobno jest czekoladowa. Pokłóciliśmy się, która jest z cynamonem, a która z kardamonem. Przegrałem, więc zmywam naczynia. Zajrzeliśmy też do restauracji w kompleksie z domkami do wynajęcia.
Marina i Reinebringen
Na noc stanęliśmy w marinie z widokiem na góry. Wjazd z serwisem, czyli wodą i zrzutem szarej wody, kosztował 90 zł. Z mariny poszliśmy pieszo na Reinebringen, najpopularniejszą trasę trekkingową na Lofotach. Na tablicy było 2,6 km w jedną stronę, ale niemal cała droga to schody. Wejście zajęło nam dwie godziny z przystankami i sesją zdjęciową Adrianki. Na szlaku było mnóstwo Polaków. Przy zejściu kolana dostają w kość, kijki pomagają. Na kolację kupiliśmy na stacji Grandiosę, pizzę, którą Norwegowie jedzą bardzo często.
Z tego filmu
- Værøy: schodźcie z góry asfaltem, szlak jest błotnisty.
- Prom z Værøy na Lofoty: raz dziennie o 22:00 (lipiec 2025).
- Å: parking w południe pełny, miejsca się rotują.
- Marina z wodą i zrzutem szarej wody: 90 zł.
- Reinebringen: 2,6 km w jedną stronę, głównie schody, około 2 godzin w górę.