Przejdź do treści

Skocznia w Lillehammer i trekking do Snøhetta Viewpoint

Film z

Kadr z filmu: Skocznia w Lillehammer i trekking do Snøhetta Viewpoint (Snøhetta Viewpoint, Norwegia)
Kadr z filmu

Wyjazd z kamper placu w Oslo rano to wyzwanie: wszyscy jadą do pracy, a rowerzyści pędzą bez przerwy. Nasza kolumna mocno się rozciągnęła, a Leszek na chwilę zgubił się w mieście, bo nawigacja wyznaczyła mu inną trasę. Tu przydały się pinezki, które Daniel wrzuca na WhatsAppa: każdy zna cel i może do niego dojechać sam.

Drogi w Norwegii

W Norwegii nie warto przekraczać prędkości: jest dużo fotoradarów i odcinkowych pomiarów. Na płatnych odcinkach nie trzeba nic opłacać na miejscu, faktura przychodzi później do domu. Można to załatwić przez aplikacje, ale my wybraliśmy czekanie na rachunek. Po drodze minęliśmy drewniany wieżowiec, podobno najwyższy na świecie.

Skocznia w Lillehammer

W Lillehammer zjechaliśmy z trasy, żeby zobaczyć skocznię. Ostatni kawałek prowadzi szutrem pod samą górę. Żeby wejść na szczyt skoczni, trzeba coś kupić za 2 euro, na przykład loda, albo po prostu dać 2 euro. Mieliśmy szczęście: trenowali skoczkowie i zobaczyliśmy skok z kilku metrów, nie z telewizji.

Kolejny postój był na parkingu ze stacją paliw i sklepem, przy dużej czaszce mamuta. Tam zrobiliśmy grupowe zdjęcie i zakupy. Po drodze pod górę jedno auto weszło w tryb serwisowy, ale po wyłączeniu i włączeniu wszystko wróciło do normy.

Snøhetta Viewpoint

O 17:36 z parkingu ruszyliśmy na trekking: około kilometra pod górę ładną ścieżką. Trochę trzeba posapać, kijki się przydają, ale da się. Na górze stoi pawilon, który z zewnątrz wygląda jak spalona deska, a w środku robi ogromne wrażenie. Nie wolno w nim spać ani wprowadzać psów. Byliśmy tam drugi raz, a zachwyt był taki sam jak za pierwszym. Na noc stanęliśmy niżej, na miejscu mocno po skosie, więc każdy szukał równego kawałka.

Kemping nad rzeką i kraby na śledzia

Następnego dnia stanęliśmy na kempingu nad szumiącą rzeką. Doba kosztowała 140 zł. Parcele są duże, można wynająć norweskie domki, często biorą je wędkarze, bo łowi się tu łososie. Najbardziej zaskoczyło nas łowienie krabów na wędkę: na haczyk zakłada się kawałek śledzia, krab chwyta przynętę i się jej trzyma.

Wieczorem Aga zrobiła degustację norweskiego jedzenia: pasta z makreli, pasta kawiorowa, śledzie, słone masło, jagnięcina, chipsy z suszonej ryby i żółty ser. Opowiadała też o suszonych rybach z Lofotów, które moczy się przez 24 godziny, i o rybie moczonej w ługu, podawanej na święta.

Z tego filmu

  • Wejście na skocznię w Lillehammer: zakup za 2 euro.
  • Płatne drogi: faktura przychodzi do domu.
  • Snøhetta Viewpoint: około 1 km podejścia z parkingu.
  • Kemping nad rzeką: 140 zł za dobę (lipiec 2025).
  • Na kraby wystarczy kawałek śledzia na haczyku.

Film

Film odtworzy się z YouTube po kliknięciu. Otwórz na YouTube