Camping San Damiano za 24 euro i Cap Corse, gdzie kamperem nie jedźcie

Pierwszą noc na Korsyce spędziliśmy na dziko, na miejscu z Park4Night przy boisku, kawałek od promu. Wpada się tu wieczorem prosto z portu. Chłopaki trenowali na boisku do 21:00, ale potem było cichutko, a obok spały jeszcze trzy kampery. Korsyki nie znamy, więc nie wiedzieliśmy, czy będzie bardziej vanliferska, czy kempingowa.
Camping San Damiano
Ten kemping zaskoczył nas już przy wjeździe. Przy recepcji jest Carrefour, i to spory. W recepcji pomagają panie, ale są też stanowiska samoobsługowe, przy których wpisujecie swoje dane i po sprawie. Dostaliśmy parcelę 248. Za dobę bez prądu zapłaciliśmy 24 euro, prąd to kilka euro więcej. Był 11 września, więc to chyba cena po sezonie, ale za czterogwiazdkowy kemping i tak wydała nam się bardzo niska.
Na kempingu jest pełnowymiarowa siłownia, plac zabaw, który dla dzieci jest rajem na ziemi, restauracja z barem, basen z brodzikiem i wyjście prosto na piękną plażę z wydmami. Są bungalowy i parcele w pierwszej linii przy plaży. Serwis jest sprawny, z trzema kranami z wodą naraz. Rada dla starlinkowców: pracujemy zdalnie, więc potrzebujemy nieba nad kamperem. Najtańsza parcela na tym kempingu była bez drzewa, i to właśnie ją warto wziąć. Przy plaży stał Niesmann+Bischoff z platformą, która od razu stała się moim kolejnym marzeniem. Ten kemping mocno polecamy.
Cap Corse: piękny, ale nie dla kampera
Rano zrobiliśmy serwis i przez centrum Bastii pojechaliśmy na objazd Cap Corse. Droga jest mega widokowa, ale kręta: kierownica raz w prawo, raz w lewo. W miasteczkach i przy marinach trzeba zwolnić do 30 km/h, a bardzo wysokie progi zwalniające są co 100 metrów, nie wszystkie pomalowane. Na jednym zakręcie ciężarówka ścięła zakręt, a ja zdążyłem tylko wrzucić wsteczny. Na szczęście jechała wolno.
Na końcu półwyspu wjechaliśmy w miasteczko, w którym kamper ledwo się mieścił, z przepaścią po jednej stronie. Z kamperem 7–8 metrowym byłoby pozamiatane. Miejsce na końcu Cap Corse jest cudowne i warto tam dotrzeć, ale ta droga jest dla osobówek, motorów i skuterów, nie dla kamperów. Następnym razem przyjedziemy tu Vespą. Po zachodniej stronie Cap Corse jest punkt widokowy, na którym wszyscy puszczają drony, a dalej jedna z najpiękniejszych dróg na Korsyce.
Nocleg za 30 euro i gotówka
Na noc trafiliśmy na lajtowy kemping nad wodą za 30 euro za dobę, bez prądu. Miejsce wybiera się samemu, ale prawie wszystko było zajęte, a na zielonym nie wolno stawać. Nisko rosnące drzewa rysują kampera. Płatność była tylko gotówką, a my akurat jej nie mieliśmy, więc odpiąłem Vespę i pojechaliśmy do bankomatu w pobliskim miasteczku. Nie żałujemy: marina, stare domy, knajpki i panowie grający w kule, mierzący odległości centymetrem. Zawsze miejcie przy sobie trochę euro w gotówce.
Z tego filmu
- Camping San Damiano: 24 euro za dobę bez prądu, 11 września 2025.
- Starlink: najtańsza parcela bez drzew bywa najlepsza.
- Cap Corse: koniec półwyspu tylko autem, motorem albo skuterem.
- W miasteczkach na Korsyce 30 km/h i wysokie progi co 100 m.
- Drugi kemping: 30 euro za dobę, płatność tylko gotówką.