Przez Wiedeń na Krk: kamperplac za 25 € i metro do centrum

Ruszyliśmy na Sylwestra do Chorwacji, ale jak zawsze nie na dzidę. Dla nas podróż zaczyna się w chwili, gdy wsiadamy do kampera, więc po drodze lubimy się zatrzymać i coś zobaczyć. Tym razem pierwszy przystanek to Wiedeń. Jechali z nami Kondziu i Aga, którzy zaskoczyli nas nowym kamperem: mieli jechać przyczepą, a przyjechali kamperem.
Wyjazd zaczął się z przebojami. Najpierw padł Starlink, a na postoju nie mogłem otworzyć drzwiczek od kasety toalety. Liczyłem, że zamek po prostu zamarzł. Poszło w ruch wszystko: WD-40 i kluczyk podgrzany zapalniczką. W końcu się otworzyło, tylko nie wiemy, co pomogło.
Dwie nawigacje i kamerka w Austrii
Na tej trasie znów porównuję nawigacje: Garmina i Sygic Truck. Testowałem je trzy lata temu, od tego czasu przyszły aktualizacje, więc sprawdzam je od nowa przez całą drogę do Chorwacji i z powrotem.
Przed granicą z Austrią zdejmuję kamerkę samochodową, bo w Austrii nie wolno jej używać i grożą za to wysokie mandaty. Dopiero po zakupie kamerki dowiedziałem się, że podobne zakazy mają Portugalia i Luksemburg. Kamerka wróciła na szybę po wjeździe do Słowenii.
Kamperplac w Wiedniu i metro do centrum
Stanęliśmy na kamperplacu w Wiedniu, wypełnionym kamperami po brzegi. Mieliśmy rezerwację, a w niej prośbę, żeby przyjechać przed 16:00, bo inaczej przepadnie miejsce. Na miejscu przestałem się dziwić. Doba kosztowała nas 25 €, prąd to dodatkowe 7 €, ale nie był nam potrzebny. To mniej więcej tyle, co parking w centrum miasta.
Do centrum pojechaliśmy metrem: najpierw linią U6, potem przesiadka na U3. Bilet 24-godzinny kosztuje 8 € od osoby i trzeba go skasować, bo dopiero od tej chwili liczy się czas. Ja tego nie wiedziałem. Z metra wysiada się w samym centrum, a dalej najprościej iść za Google Maps.
Wieczór w centrum
O 17:00 było już po zachodzie słońca, a ludzi tyle, że momentami ciężko się szło. Przeszliśmy uliczkami centrum, zajrzeliśmy do sklepów z pamiątkami i oczywiście do Hard Rock Cafe. Na szybkie jedzenie ja wybrałem Burger Kinga, a Adrianka McDonald’s, gdzie dostała zaskakująco małego McFisha. W Wiedniu byliśmy już chyba piąty raz, bo to wygodny przystanek w drodze na południe. Nie raz spaliśmy tu na parkingu, ale tym razem wybraliśmy kamperplac.
Przez Słowenię na Krk
Rano ruszyliśmy dalej. Do Krku zostało około 470 km i jakieś 5,5 godziny jazdy, a chcieliśmy dojechać za dnia. Winiety kupiliśmy na Czechy, Austrię i Słowenię, w Chorwacji płaci się na bramkach: łącznie wyszło nam około 26 €. Zamiast obiecanego ciepła po drodze zaskoczył nas śnieg, a na miejscu czekał poczęstunek powitalny.
Z tego wyjazdu
- Nocleg: kamperplac w Wiedniu, 25 € za dobę, prąd 7 € (grudzień 2025), rezerwacja i przyjazd przed 16:00.
- Metro do centrum: U6, przesiadka na U3, bilet 24 h za 8 € od osoby, trzeba go skasować.
- Winiety: Czechy, Austria, Słowenia; chorwackie autostrady na Krk ok. 26 €.
- Kamerkę samochodową zdejmujemy przed wjazdem do Austrii.