Sopot kamperem: Camping Park 45, Bar Przystań i Monciak po deszczu

21 sierpnia o 10:50 wyjechaliśmy z Katowic w stronę Sopotu. Po drodze testowałem nawigację Mercedesa, do której, jak się okazało, można wpisać wymiary auta, żeby nie prowadziła pod za niskie mosty. Porównuję ją z Garminem, który jest niezawodny w 99%. Na miejscu byliśmy o 18:30.
Woda i miejsce na kempingu
Przy wjeździe jest darmowy punkt nalewania wody, z którego można skorzystać nawet bez noclegu na kempingu. Zawsze podłączam własną końcówkę i wąż, a z publicznych węży nie korzystam, bo widziałem, jak ktoś mył nimi kasetę. Nie leję do pełna, choć zbiornik ma 300 l. Bez srebra w zbiorniku woda w upale szybko się psuje, więc dopóki go nie mamy, tankujemy mniej.
Kemping był mocno obłożony, ale trafił nam się ostatni wolny kąt, tuż przy kranie z wodą. Prądu nie braliśmy. Dojechał do nas Szczepan, który przywiózł swoją Vespę, więc od razu pojechaliśmy skuterami na kolację.
Bar Przystań
W Barze Przystań kolejka stoi zawsze, ale dla nas to obowiązkowy punkt w Sopocie. Wzięliśmy dwa tatary rybne i zupę rybną. Zupa była gęsta, ale pamiętamy z poprzednich wizyt lepszą. Tym razem wygrał tatar. W karcie jest też łosoś w galarecie i śledzie po kaszubsku i po kartusku, a po dorsza stoi się w osobnej, długiej kolejce.
Ulewa i test szczelności
Drugiego dnia lało całą noc i pół dnia, a temperatura spadła do około 19 stopni. Kamper przeszedł test szczelności: nawet przy oberwaniu chmury nic nie przeciekło. Gorzej ze mną, bo zostawiłem otwarty garaż i parasol na zewnątrz. Kiedy przestało padać, kemping okazał się mniej zatłoczony, niż się spodziewaliśmy, i wolne miejsca jeszcze były. Wieczorem przyjechali znajomi prosto z Norwegii i Szczepan ugotował bardzo ostry gulasz.
Wieczór na Monciaku
Po deszczu na plaży i molo zrobiło się tłoczno. Znaleźliśmy Starbucksa przy samej plaży i budkę z polską kiełbasą, która z małego kiosku pod fontanną zmieniła się w lokal z ogródkiem. Na Monciaku, czyli ulicy Bohaterów Monte Cassino, życie toczy się do późna: gofry z górą dodatków, piwo w degustacyjnych kufelkach i wątróbka, którą uwielbiam. Wieczór skończyliśmy późno, w dobrym towarzystwie.
Z tego wyjazdu
- Trasa: Katowice – Sopot w jeden dzień, 21 sierpnia 2026.
- Przy wjeździe na kemping jest darmowy punkt wody.
- Nie pożyczajcie publicznych węży, lepiej mieć własną końcówkę.
- Bar Przystań: tatar rybny i zupa rybna, zawsze z kolejką.
- Kamper przeszedł test szczelności w ulewie.