Korsyka kamperem: podsumowanie trasy, koszty i rady przed wyjazdem

Pierwszy poranek na Sardynii. Wczoraj wieczorem przypłynęliśmy promem i stanęliśmy przy ulicy obok dużego parkingu, kilka kilometrów od plaży Mugoni. Na sam parking duże pojazdy nie mają wstępu, ale przy drodze można stanąć. Spały tu cztery kampery, a w nocy mieliśmy przed sobą światła Alghero. Na Korsyce takiego numeru byśmy nie zrobili. Podsumowanie Korsyki, które nie udało się wczoraj, nagrywamy przy obiedzie w grillerii z mapą wyspy na stole.
Nasza trasa po Korsyce
- Prom do Bastii, przypływ wieczorem, pierwsza noc na dziko na jednej z plaż na południe od miasta.
- Porto-Vecchio: dwie doby na parkingu przy plaży Palombaggia, 10 € za dobę. Okolicę objeżdżaliśmy skuterem.
- Propriano: kemping z pięknym basenem i wybrzeże objechane skuterem.
- Znowu Porto-Vecchio, gdzie dołączyli do nas znajomi, a potem kemping z basenem w Rondinarze.
- Drugi raz okolice Propriano, tym razem kemping z basenem w stylu balijskim, który polecamy.
- Przez środek wyspy, obok Corte, do Calvi: dwie noce na parkingu kilka metrów od plaży.
- L’Île-Rousse: zeszłoroczny parking jest spalony, więc tym razem byliśmy na kempingu i stąd robiliśmy wypady.
- Corte: jedna noc. Reszta ekipy w tym czasie wypoczywała na Camping San Damiano koło Bastii.
- Bonifacio: wyrzucenie z parkingu o 22:00, noc na dziko, spacery w dzień i wieczorem, piękna plaża w okolicy i prom.
Tym razem byliśmy na Korsyce 16 dni, za pierwszym razem 10. Żałujemy, że nie dotarliśmy do Ajaccio i do Piany. Porto, gdzie byliśmy rok wcześniej, to obowiązkowy punkt, choć baliśmy się dojazdu z naszym gabarytem po krętych drogach. Saint-Florent też jest bardzo fajne, ale tym razem nam wypadło. Nie polecamy natomiast objazdu Cap Corse dużym kamperem. Półwysep objeżdża się dookoła, więc skuterem lub motorem tak, kamperem raczej nie.
Najważniejsza rada
Bez rowerów elektrycznych, skutera, motoru albo Vespy nie ma sensu jechać na Korsykę. Można oczywiście wjechać na kemping, na przykład San Damiano, i spędzić tam tydzień przy basenie, restauracji i plaży. Wtedy jednak traci się mnóstwo, bo Korsyka jest wyspą dla aktywnych: góry, trekkingi, miasteczka, a atrakcje są rozrzucone daleko od kempingów.
Korsyka czy Chorwacja
- Kempingi: w Chorwacji liczymy średnio około 100 € za dobę, na Korsyce wyszło nam średnio około 30–35 €. Płaciliśmy po 10, 25, 30 i 35 €, a najdroższy kemping kosztował nas 64 € za dwie noce.
- Ceny na kempingach na Korsyce według nas nie zmieniają się tak mocno z sezonem jak w Chorwacji.
- Obłożenie: na Korsyce kempingi były zajęte w mniej więcej połowie i miejsce wybiera się samemu. W Chorwacji rezerwuje się to, co zostało, a czasem trzeba przeskakiwać między parcelami.
- Knajpy: na Korsyce są drogie, ale i tak wychodzi nam to o połowę taniej niż w chorwackim sezonie, a stolików nie trzeba wywalczać.
Mugoni
Po drodze na plażę grupa motocyklistów minęła nas o włos. Kamerę w kabinie mam właśnie po to, żeby takie rzeczy pokazać, a nie tylko opowiadać. W grillerii przy Mugoni kalmary z frytury były super, a grillowane jak na mój gust za mało przypieczone.
Przy plaży Mugoni jest strefa dla kamperów, oznaczona w Park4Night, z wielkimi drzewami dającymi cień przez cały dzień. My lubimy słońce, bo wtedy solary pozwalają włączyć klimatyzację. Do plaży są trzy minuty, około 150 metrów. O 10:00 plaża była już zajęta na całej długości. Na piasek polecam „rurę”, czyli wkręcaną kotwę do parasola z Allegro. Bez niej na plażę nie chodzimy.
Z tego wyjazdu
- Na Korsyce byliśmy 16 dni, wrzesień 2026.
- Parking przy Palombaggii: 10 € za dobę.
- Kempingi na Korsyce: średnio ok. 30–35 € za dobę.
- Cap Corse lepiej objechać skuterem niż dużym kamperem.
- Mugoni: strefa dla kamperów w cieniu drzew, ok. 150 m do plaży.