Przejdź do treści

Wyrzuceni nocą z parkingu w Bonifacio, ukryta plaża i prom na Sardynię

Film z

Wyrzuceni nocą z parkingu w Bonifacio, ukryta plaża i prom na Sardynię
Kadr z filmu

Zasypialiśmy w jednym miejscu, a obudziliśmy się w zupełnie innym. Wieczorem o 22:00 ktoś zapukał do kampera i bardzo uprzejmie poinformował, że duży parking w Bonifacio, którym się wczoraj chwaliliśmy, nie jest parkingiem nocnym i jest czynny do północy. Za zostanie na noc zapłacilibyśmy, jak się później okazało, 70 €. Pukanie wieczorem trochę nas wystraszyło, bo kto puka do drzwi o tej porze, jeśli nie policja.

Nocleg znaleziony o 23:00

Szukanie miejsca na dziko po nocy to coś, czego każdy vanlifer powinien unikać, ale nie mieliśmy wyjścia. Przez Park4Night znaleźliśmy miejsce około 10 km od Bonifacio. Rano okazało się, że stoimy nad piękną zatoczką z dwiema mini plażami, a o 8:00 było już 22 stopnie. Minus jest taki, że teren jest bardzo krzywy i podpory dosłownie ratowały nam życie. Obok stoi food truck z barem, który w dzień rozstawia stoliki, więc na jedną noc to miejsce jest w porządku, na dłużej raczej nie.

Do jazdy podnieśliśmy kampera w trybie „prom”, który działa do 20 km/h. Adrianka dostała przy okazji lekcję poziomowania: włącza się przycisk na górze, a potem tryb „łóżko”. Daje on lekki skos, dzięki któremu śpimy z głowami wyżej, a przy deszczu woda nie zbiera się na dachu. Na śniadanie były jajka sadzone na starym chlebie z tym, co musiało zejść z lodówki, a u mnie jak zawsze sporo octu balsamicznego.

Plaża przez krzaki

Przed promem pojechaliśmy skuterem na jedną z najpopularniejszych plaż w okolicy. Około 12:20 auta parkowały już ponad 600 metrów od wejścia, a my skuterem stanęliśmy na parkingu dla jednośladów. Dojście nie jest łatwe: najpierw przez skały, potem ścieżką wyciętą w gęstych krzakach. Wszyscy oprócz nas szli w butach trekkingowych i to jest dobra rada. W klapkach da się dojść, ale trzeba uważać.

Warto było. Biały piasek, kolor wody jak z katalogu, ludzie snorkelujący 2–3 metry od brzegu. To chyba najpiękniejsza plaża, na jakiej byliśmy na Korsyce. Podpływają tu też statki wycieczkowe, w tym ten, którym płynęliśmy poprzednim razem. Na pobliską wysepkę da się przejść pieszo przez płytką wodę, najgłębiej po pierś, albo popłynąć wypożyczonym kajakiem. Nie wziąłem kąpielówek i do wody w spodenkach Adrianka mnie nie puściła.

Szybkie podsumowanie Korsyki

O 17:00 byliśmy w porcie razem z Arturem i Izabelą, pierwsi w kolejce do promu na 19:00. Została godzina na spacer po marinie, gdzie wszystkie sklepy są premium, pod gości z jachtów. Spotkaliśmy tam też znajomych z wyjazdu do Norwegii.

Wnioski w skrócie: Polaków jest na Korsyce bardzo dużo, choć polskich kamperów widzieliśmy zaledwie kilka. Korsyka to dla nas realna alternatywa dla Chorwacji. Kempingi są o około jedną trzecią tańsze, płaciliśmy około 35 € za parcelę, a połowa miejsc i stolików w knajpach jest wolna. Jest jeden warunek: trzeba mieć skuter, motor albo rowery elektryczne, bo atrakcje są porozrzucane po wyspie, a kempingi nie stoją przy nich. W czerwcu przyszłego roku planujemy objechać całe chorwackie wybrzeże i sprawdzić, czy tamtejszy sezon znowu będzie tak drogi.

Na prom wjeżdżaliśmy tyłem, a wieczór był na tyle ciepły, że kusiło, żeby posiedzieć na pokładzie.

Z tego wyjazdu

  • Duży parking w Bonifacio jest czynny do 24:00; nocleg kosztuje 70 €, wrzesień 2026.
  • Nocleg awaryjny: zatoczka ok. 10 km od Bonifacio z Park4Night, bardzo krzywy teren.
  • Na popularną plażę koło Bonifacio warto zabrać buty trekkingowe.
  • Prom z Bonifacio na Sardynię o 19:00, w porcie byliśmy o 17:00.
  • Kempingi na Korsyce: ok. 35 € za parcelę.

Film

Film odtworzy się z YouTube po kliknięciu. Otwórz na YouTube