Przejdź do treści

Spacer po Wenecji bez planu i ważenie kampera na granicy z Austrią

Film z

Kadr z filmu: Spacer po Wenecji bez planu i ważenie kampera na granicy z Austrią (Most Westchnień, Wenecja, Włochy)
Kadr z filmu

Z kempingu dojechaliśmy autobusem do Wenecji w 15 minut i o 11:28 ruszyliśmy na podbój miasta. Plan był taki, żeby nie mieć planu: pierwszego dnia chcieliśmy się po prostu zgubić. Byłem już w Wenecji, ale pierwszy raz na dłużej. Pogoda dopisała, było słonecznie i około 22 stopni.

Gubienie się w uliczkach

Już z pierwszego mostu widok był świetny, a tłum robiący zdjęcia ogromny. Szybko skręciliśmy w wąskie uliczki i doszliśmy do części, gdzie praktycznie nie ma turystów i widać, jak Wenecjanie naprawdę mieszkają. Co chwilę wychodzi się na kolejny plac, o którego istnieniu nie miałem pojęcia. W nawigacji pomagają strzałki na ścianach budynków, a jeśli nie wiecie, gdzie iść, idźcie za tłumem.

Gondola kosztowała 80 euro za 30 minut albo 100 euro za 35 minut, za całą łódkę, a do tego trzeba odstać w kolejce. W zaułkach są za to małe lokale z pizzą na wynos: duże kawałki po 2 euro, margherita za 3 euro, focaccia za 3,50 euro, calzone za 6 euro. Tak jedzą miejscowi i to są najlepsze miejsca.

Klasyka: most, plac i Most Westchnień

Najsłynniejszy most Wenecji to obowiązkowy punkt, ale w południe trudno się na nim przecisnąć. Pokazałem Vanessie dwa protipy: z boku, w ślepej uliczce, jest mniej znane miejsce na zdjęcie mostu bez kolejki, a nad nim taras widokowy, o którym mało kto wie. W witrynie Farmacia Morelli jest licznik mieszkańców Wenecji: w dniu naszej wizyty pokazywał 49 626 osób.

Z premedytacją przeszliśmy szlakiem turystycznym na plac Świętego Marka, żeby poczuć te tłumy. Kawiarnia Florian, najbardziej kultowa w Wenecji, jest bardzo droga, więc siedzi tam niewiele osób, a próba wejścia do środka na bezczelnego skończyła się na panu pilnującym drzwi. Przy Moście Westchnień tłum był jeszcze większy, ale kawałek dalej jest mały punkt widokowy na most, który mieliśmy tylko dla siebie.

Hard Rock Cafe w Wenecji

Największe zaskoczenie dnia: w Wenecji jest Hard Rock Cafe, a ja zbieram koszulki ze wszystkich Hard Rocków, do których trafię. Zjedliśmy tam obiad z widokiem na gondole, sałatkę Cezar i burgera na pół, a z Hard Rock Shopu wyszedłem z obowiązkowym t-shirtem.

Po 17 miało być pusto. Było luźniej, ale nie pusto. Najlepsze światło na zdjęcia jest w złotej godzinie przed zachodem słońca. Jeśli możecie, zostańcie w Wenecji na kilka dni i zobaczcie ją rano, po południu i wieczorem.

Powrót i ważenie na granicy

Po kilku dniach zapłaciliśmy rachunek na kempingu, zrobiliśmy serwis i ruszyliśmy do domu. Na granicy włosko-austriackiej wszystkich, osobówki i ciężarówki, skierowano do kontroli. Okazało się, że to ważenie pojazdów. Benek ważył 3290 kg, z pełnym bakiem (80 litrów) i 100 litrami wody. Przy limicie 3,5 tony jest jeszcze zapas, ale z dwoma rowerami na bagażniku będziemy jechać prawie na styk, więc przed taką trasą pojedziemy na wagę.

Noc spędziliśmy w Austrii na ogromnym, pustym i darmowym parkingu pod stokiem narciarskim, znalezionym w park4night, około 10 minut od autostrady, z szumem strumienia za drzewami. Dalej kierunek Polska i zlot w Energylandii.

Z tego wyjazdu

  • Gondola w Wenecji: 80 euro za 30 minut, 100 euro za 35 minut (kwiecień 2023).
  • Tanie jedzenie: pizza na wynos od 2–3 euro w bocznych uliczkach.
  • Najwięcej ludzi w południe, po południu robi się luźniej, a najlepsze światło jest w złotej godzinie.
  • Waga Benka z pełnym bakiem i 100 l wody: 3290 kg.
  • Na granicy włosko-austriackiej trafiliśmy na ważenie wszystkich pojazdów.
  • Nocleg w Austrii: darmowy parking pod stokiem narciarskim z park4night.

Film

Film odtworzy się z YouTube po kliknięciu. Otwórz na YouTube