Chochołowskie Termy: pierwszy raz, parking przy strumyku i strefy

Zaczynamy dzień na termach w Chochołowie. Na tych termach jeszcze nie byliśmy. Stoimy Maksem z tyłu term, na parkingu tuż przy strumyku. Miejsce jest świetne, można przyjść i posiedzieć nad samą wodą. Zanim zdążyłem je pokazać, obok przywitał nas ktoś, kto nas ogląda. Pozdrawiamy wzajemnie i dziękujemy.
Wejście i szukanie szatni
Przy wejściu D są kasy biletowe, ale Adrianka kupiła bilety online, więc idziemy prosto do realizacji. Przy kasach było pusto i przez chwilę mieliśmy wrażenie, że jesteśmy jedyni. Dostajemy zegarki, a obsługa informuje, że pierwszy komplet ręczników jest gratis. Za wejściem trzeba zmienić obuwie. Szatnie są na poziomie minus 1. Zegarek przykłada się do czytnika i wyświetla się numer szafki. Szatnie są olbrzymie i od razu się w nich pogubiliśmy, bo jesteśmy tu pierwszy raz. Dopiero później zauważyliśmy, że wszystko da się ogarnąć po numerkach. Do saun idzie się na górę, a na baseny na dół. Zaczynamy od basenów.
Schodzimy i od razu trafiamy do strefy Kinder, czyli strefy dla dzieci: kilka basenów, ślizgawki, zabawki, jacuzzi i zjeżdżalnie. Zewnętrzny basen dla dzieci był wyłączony. Na mapce widać basen do pływania o głębokości 1,10 m. Wszędzie są mapki i oznaczenia, a i tak kilka razy wracaliśmy w te same miejsca. Przez długi czas byłem przekonany, że jesteśmy w części tylko dla dzieci, a strefa dla dorosłych musi być gdzie indziej. Gdyby to było wszystko, uznałbym te termy za najsłabsze z tych, na których byliśmy. Adriance od początku podobało się najbardziej.
Saunarium i zasady
Saunarium zajmuje trzecie piętro i jest strefą bez strojów. W szatni zdejmuje się strój kąpielowy, dostaje się duży i mały ręcznik i w samym ręczniku chodzi się po całej strefie. Do sauny wchodzi się w ręczniku, ale nie zdziwcie się, że obok siedzą osoby nago. Po saunie idzie się pod prysznic, więc i tak większość czasu jest się bez stroju. Tam z kamerą z wami nie idziemy.
Muszę też oficjalnie przeprosić Adriankę. Mówiłem, że są tylko sauny od lat 18, a ona miała rację: o 15:00 był jeszcze seans w strefie relaksu, tekstylnej, czyli w strojach kąpielowych. Sauny są też przy basenach zewnętrznych: słona izba z solanką, 30 stopni i około 15 minut, oraz sauna 60 stopni z elektrycznym podgrzewaczem. Obok jest basen relaksacyjny 36 stopni i basen z zimną wodą o temperaturze 12 stopni, do którego można wejść po saunie i prysznicu.
Pierogi i pizza diavola
Na górze jest strefa gastronomiczna. Zrezygnowaliśmy z samoobsługowej części i poszliśmy do restauracji à la carte, w której też można siedzieć w ręcznikach. Zamawia się u obsługi i płaci zegarkiem. Adrianka wzięła pierogi ruskie, ja pizzę diavola, do tego duże Moretti. Zapłaciliśmy 95 zł. Pierogi były zielone, ale Adrianka mówi, że dobre. Pizza za 45 zł była niewiele większa od mojej dłoni i na początku byłem rozczarowany. Żeby było uczciwie: jest bardzo dobra, robiona na miejscu, a nie z zamrażarki. Jedna z lepszych, jakie jadłem w ostatnim czasie.
Strefa ciszy, baseny zewnętrzne i imprezowa część
Po jedzeniu szukamy miejsca na telefon. Przy zjeżdżalniach są tylko wieszaczki, więc wracamy do szafki. Potem idziemy na minus 1 do strefy ciszy i oczywiście znowu się gubimy, choć chwilę wcześniej zarzekałem się, że tu nie da się zgubić. Kompleks składa się z dwóch dużych budynków. Przed strefą ciszy jest obowiązkowy natrysk. Każdy basen jest tam z czymś innym, jest „Uciecha pod strzechą” z wannami z hydromasażem o temperaturze 36 stopni, są kąpiele siarkowe i solankowe oraz beczki z wodą siarkową. Obok są szafki, w których można zostawić telefon. Adrianka mogłaby tam siedzieć cały dzień.
Na zewnątrz jest duży basen jacuzzi i kilka mniejszych jacuzzi, bar i chochołowska normobaria. Nie wiem, co to jest, ale doczytam. Jedna część była w remoncie. Najniżej jest basen imprezowy Party Chochołów z DJ-em, głośną muzyką i sceną na koncerty. Dźwięk w filmie wyciszyłem i dograłem inny, żeby móc to miejsce pokazać. Adrianka widziała poprzedniego wieczoru z kampera błyskające światła, jakby odpalili dyskotekę. Wyżej jest spokojniejszy basen z widokiem, gdzie muzyki nie słychać. To strefa chill dla nas. Wszystkie zjeżdżalnie są otwarte, bo są kryte. Jest też basen dla niemowląt, o czym pierwszy raz słyszałem.
Mam wrażenie, że latem dzieje się tu najwięcej, choć termy najlepiej wypadają, kiedy spadnie śnieg i jest mróz. Latem na termach chyba nie byliśmy ani razu. Kiedyś chodziliśmy wszędzie na bosaka, teraz cały czas chodzimy w klapkach, bo tak jest wygodniej. Bilet mamy do 16:30. Za 4 godziny w wariancie open z saunami zapłaciliśmy 150 zł. Trzeba kupować przez stronę, bo w zależności od dnia jest taniej, mniej więcej o 10%. W kolejnym odcinku zrobimy podsumowanie wszystkich term, na których byliśmy, i powiemy, co polecamy.
Z tego filmu
- Kamperem stoimy na parkingu za Chochołowskimi Termami, tuż przy strumyku.
- Bilet na 4 godziny open z saunami kupiony online: 150 zł (listopad 2026). Online jest taniej, w zależności od dnia mniej więcej o 10%.
- Pierwszy komplet ręczników jest gratis, a zegarek służy do szafki i płacenia.
- Pizza diavola kosztowała 45 zł, a cały obiad z pierogami ruskimi i dużym piwem 95 zł (listopad 2026). Pizza jest mała, ale bardzo dobra.
- Saunarium na trzecim piętrze jest strefą bez strojów. Przy basenach zewnętrznych są słona izba 30 stopni i sauna 60 stopni.