Przejdź do treści

Dzikie plaże Korsyki na Vespie i pakowanie przed trasą do Calvi

Film z

Dzikie plaże Korsyki na Vespie i pakowanie przed trasą do Calvi
Kadr z filmu

Jest 17 września, a my z Camping U Caseddu ruszamy na rajd po plażach. Po Korsyce jeździmy ze znajomymi: z Konradem, Izabelą, Arturem i Agą. Na plaże ruszamy skuterami razem z Konradem. Plan jest prosty: dojeżdżamy na sam koniec trasy, a w drodze powrotnej zatrzymujemy się na plażach, które po drodze wyglądają najlepiej. W słońcu było ponad 30 stopni, a w cieniu z dziesięć mniej.

Zatoka pełna jachtów i kemping metr od wody

Pierwsza plaża leży nad zatoką, w której stoją dziesiątki żaglówek, jachtów i motorówek. Przy brzegu są małe beach bary, a miejsce do kąpieli zaczyna się dopiero za barem, bo pierwszy odcinek należy do łodzi. Na końcu plaży stoi hotelik z restauracją. Po drodze trafiliśmy też na jedyny kemping na tym wybrzeżu, na którym kampery stoją jakiś metr od plaży. Parcele w pierwszej linii były oczywiście zajęte.

Na leżakach z wypożyczalni nie lubimy leżeć, więc rozkładamy własne ręczniki. Skuter parkujemy w cieniu pod drzewem, bo czarne siedzenie i kufer w pełnym słońcu nagrzewają się tak, że można się poparzyć.

Dzika plaża z punktem widokowym

W drodze powrotnej zrobiliśmy krótki przystanek przy zupełnie dzikiej plaży. Krążyła plotka, że to plaża naturystów, i coś było na rzeczy, więc kamera patrzyła głównie na morze. Z punktu widokowego na skałach widać całą zatoczkę i głębszą wodę. W kapciach po tych skałach chodzi się źle, lepiej wziąć porządne buty. Potem pojechaliśmy na plażę, na której spędziliśmy jakieś trzy godziny na kąpieli i opalaniu, a wieczorem był obiad i basen na kempingu.

Takie dni są możliwe tylko dzięki skuterom. Bez nich przyjazd na kemping zwykle kończy całą wycieczkę. Na tej trasie przejechaliśmy już skuterami około 400 km.

Poranne pakowanie

Następnego dnia wstajemy przed resztą ekipy, bo czeka nas długa trasa na drugą stronę Korsyki. Do wyboru była droga przez środek wyspy, około 4 godzin pod górę i z góry, albo dookoła wybrzeżem, około 5 godzin po płaskim. Pranie z poprzedniego dnia nie wyschło, bo noc była wilgotna i chłodna (17 stopni).

Kilka rzeczy z pakowania:

  • Kabel elektryczny zawsze rozwijamy do końca, żeby się nie przegrzał. Nasz ma 3000 W. Pierwszy kupiony kabel był zły, więc przy zakupie warto sprawdzić jego moc.
  • Kapelusze Adrianki jeżdżą teraz w bębnie pralki, bo tam się nie pogniotą. Pomysł podsunęła Izabela.
  • Grill sprawdził się przez trzy wieczory, a po złożeniu mieści jeszcze kabel, pod warunkiem że złoży się go we właściwej kolejności.
  • Pułapka na osy z sangrią złapała w jeden wieczór siedem os.

Była też wpadka. Założyliśmy, że skuter z kufrem nie zmieści się do garażu, ale nie sprawdziliśmy tego przed wjazdem i kufer zahaczył. Na szczęście szybko się go zdejmuje. Twierdzę, że od zera spakujemy się w 15 minut. Adrianka zmierzyła 25, ale liczyła też gadanie.

Z tego wyjazdu

  • Baza: Camping U Caseddu, wrzesień 2026.
  • Plaże w okolicy objechaliśmy skuterami, na całej trasie już ok. 400 km.
  • Na skały przy dzikich plażach lepiej mieć buty zamiast klapek.
  • Kabel zasilający zawsze rozwijamy w całości.
  • Dalej: przejazd na drugą stronę Korsyki, przez środek ok. 4 h, wybrzeżem ok. 5 h.

Film

Film odtworzy się z YouTube po kliknięciu. Otwórz na YouTube