Przejdź do treści

Lofoten Beach Camp: morsowanie na Lofotach i odpowiedzi na wasze pytania

Film z

Kadr z filmu: Lofoten Beach Camp: morsowanie na Lofotach i odpowiedzi na wasze pytania (Camping Lofoten Beach Camp, Lofoty, Norwegia)
Kadr z filmu

Poranek zaczął się od pięknego słońca. O 10:00 parking przy plaży był już całkowicie zajęty, a do toalety stała kolejka. Tego dnia każdy z nas robił to, co lubi najbardziej: ja poszedłem na trekking wokół góry nad parkingiem, a Adrianka zajęła swoje królestwo, czyli plażę.

Morsowanie na Lofotach

Nigdy bym nie pomyślał, że będę chodził po Lofotach w kąpielówkach. Plaża wyglądała jak na Sardynii: biały piasek, mnóstwo ludzi, ratownicy. Woda to jednak zupełnie inna historia. Dla nas to hardkorowe morsowanie, mniej więcej jak zimowa kąpiel w Morskim Oku, a Norwegowie spokojnie w niej pływają. Zawsze marzyłem, żeby zamorsować na Lofotach, więc wszedłem. Udało się, choć wyszedłem dość szybko.

Szukanie kempingu w szczycie sezonu

Po południu ruszyliśmy na sąsiednią plażę z kempingiem, licząc, że uda nam się tam wcisnąć. Wzdłuż plaży nie ma co liczyć na nocleg na dziko, chyba że pada deszcz. Po drodze tuż przed nami zamknięto tunel, czego jeszcze nigdy nie widzieliśmy. W tunelu jechali rowerzyści i ostatkiem sił z niego wyjeżdżali.

Na kempingu w recepcji usłyszeliśmy, że miejsce trzeba znaleźć sobie samemu. Kemping jest ogromny i był całkowicie zapełniony, więc znalezienie miejsca graniczyło z cudem. Za noc bez prądu zapłaciliśmy 150 zł. Benek stanął między dwoma Carthago, obok ogromnego, pełnowymiarowego kampera, który wyglądał jak autobus. Na kempingu jest restauracja z drewnianą podłogą i starym kajakiem ze skóry pod sufitem, zagroda dla psów i dwie sauny. Sauna kosztowała 180 koron.

O 23:00 dziewczyny na plaży czekały na zachód słońca, który tego dnia w ogóle nie nastąpił: zachód wypadał o 4:00, a wschód o 4:15. Ta plaża to mekka surferów i kitesurferów, a w wyszukiwarkach pojawia się jako jedna z najlepszych na Lofotach. Rano o 10:00 do serwisu stała długa kolejka, a my o 10:40 ruszyliśmy dalej. Kempingi trzeba opuścić do 12:00 i wtedy zaczyna się roszada, więc warto zdążyć na kolejny kemping właśnie w tym czasie.

Wasze pytania o Norwegię

Czy warto jechać do Norwegii? Norwegia jest jak Dolomity: jedzie się tu dla widoków, trekkingu i obcowania z naturą.

Kiedy jechać? Najlepiej od czerwca do połowy sierpnia. We wrześniu podobno jest najmniej ludzi, ale często pada, a potem zaczyna się zima. Lato to szczyt sezonu i o miejsce, zarówno na kempingu, jak i na dziko, jest naprawdę trudno. Białe noce też dają w kość: przez pierwszy tydzień nie mogliśmy się do nich przyzwyczaić, a spać chodziliśmy o 2:00 w nocy.

Ile kosztuje paliwo? Latem 2025 na południu Norwegii płaciliśmy prawie tyle co w Polsce (u nas 6,50 zł, w Szwecji 6,40 zł), zwykle około 7 zł. Na północy było o złotówkę drożej, prawie 8 zł.

Czy Norwegia jest droga? Może być bardzo tania albo bardzo droga. Tanio jest, gdy kupujecie jedzenie w sklepach i gotujecie sami, choć w sklepach jest trochę drożej niż w Polsce, więc część jedzenia lepiej przywieźć. Drogo jest w restauracjach: za zwykłą zupę zapłaciłem 100 zł. Kempingi są dla nas tanie, nieraz płaciliśmy około 80 zł. Na dziko da się, ale miejscówki są małe i trudno się zmieścić.

Z tego filmu

  • Nocleg: Lofoten Beach Camp, 150 zł za noc bez prądu, latem 2025; miejsce trzeba znaleźć samemu.
  • Sauna na kempingu: 180 koron.
  • Wymeldowanie z kempingów do 12:00, wtedy najłatwiej o miejsce na kolejnym.
  • Paliwo latem 2025: około 7 zł na południu, prawie 8 zł na północy.
  • Najtaniej: zakupy w sklepie i gotowanie w kamperze.

Film

Film odtworzy się z YouTube po kliknięciu. Otwórz na YouTube