Omiš za grosze i Split nocą: parking, autobus i Gra o tron

Rano opuściliśmy kemping w Omišu, ale z samego Omiša jeszcze nie wyjechaliśmy. Przy wymeldowaniu zabraliśmy mapkę kempingu, bo zbieramy je ze wszystkich miejsc, w których stajemy. Na koniec podróży chcemy zrobić podsumowanie, co z naszej strony polecamy, bo przez Chorwację jedziemy trochę jak testerzy miejscówek.
Omiš tanio albo za darmo
Zaraz po wyjeździe z kempingu, po prawej stronie, jest duży parking. Jest płatny od 7:00 do 23:00, a w nocy, do rana, już nie. Nie ma tam zakazu spania, więc można przyjechać wieczorem, przespać się i rano zapłacić za parkowanie albo odjechać. W maju 2023 godzina kosztowała 1 euro, my za dwie godziny zapłaciliśmy w parkomacie niecałe 2 euro. Z tego parkingu do centrum idzie się niecałe 10 minut. W samym centrum, przy moście, też jest olbrzymi parking, ale jest około 300% droższy.
Jak wygląda sprawa spania na dziko w Chorwacji? Jeśli nie ma wyraźnego zakazu wjazdu kamperów, można parkować i przespać się w kamperze. Nie wolno natomiast biwakować: niczego nie rozkładamy, nie wystawiamy krzesełek, po prostu śpimy. Tam, gdzie jest zakaz dla kamperów, po prostu omijamy to miejsce.
Omiš rano
Poprzedniego wieczoru miasto wyglądało na opuszczone. Rano było zupełnie inaczej: ludzie na porannej kawie, mały ryneczek, lokale w remoncie szykujące się na sezon. Kwiaty, które tak często pojawiają się na zdjęciach z Omiša, okazały się sztuczne. Jest tu sporo ofert raftingu, a główna plaża jest piaszczysta, co w Chorwacji nie jest częste. Omiš nie należy do naszych chorwackich faworytów, ale jest do odwiedzenia, zwłaszcza że można to zrobić za małe pieniądze. Na spacer po mieście wystarczy krótka chwila.
Kemping pod Splitem
Szukaliśmy miejsca na dziko w Splicie, ale żadnego sensownego nie znaleźliśmy. Pojechaliśmy więc 13 kilometrów na czterogwiazdkowy kemping, na którym planowaliśmy dwie noce. Honorowane są tu karty rabatowe, a sklepik jest tuż przy szlabanie. Stanęliśmy na parceli 156.
Przy okazji pokazaliśmy, dlaczego nie kupiliśmy markizy. Mamy zamiast niej płachtę namiotową, za którą zapłaciliśmy dwieście kilkadziesiąt złotych. Rozkłada się i składa dłużej niż markizę, ale daje radę, a kolor można dobrać. Kupiliśmy ją odrobinę za długą, więc w przyszłości wymienimy ją na krótszą, dopasowaną do wymiaru kampera. Może też zamontujemy na stałe haczyki na dachu zamiast rzepów.
Autobusem do Splitu
Na kempingu dostaliśmy rozpiskę autobusów. Bilet kosztował 2 euro od osoby i dobrze, że kupiliśmy, bo kontrola weszła już na drugim przystanku. Wysiedliśmy niedaleko centrum i poszliśmy do miasta promenadą wzdłuż plaży. Pogoda była jak szachownica: najpierw upał, potem burza, potem znowu czyste niebo. Największa plaża w Splicie, szczerze mówiąc, jest brzydka, pełna brązowych glonów. Ciekawostka: stały przy niej kampery.
Split nocą
Specjalnie przyjechaliśmy wieczorem, bo Split nocą jest petardą. Przed sezonem miasto żyło jak w jego pełni: wszystkie knajpy zajęte, tłumy ludzi, gęste uliczki trochę jak w Dubrowniku. W porcie stał wycieczkowiec Royal Caribbean, przysłonięty przez prom Jadrolinii.
Weszliśmy do podziemi, w których kręcono sceny z Gry o tron, te z uwięzionymi smokami. Jest tu też muzeum i sklepik z serialem. Na placu obok jest knajpa, w której siedzi się po prostu na schodach, a kelner obsługuje gości na stopniach. Za murami stoi pomnik z wypolerowanym do połysku palcem. Legenda mówi, że kto go dotknie, ten wróci do Splitu, więc my też dotknęliśmy.
Na koniec usiedliśmy na pizzy: dalmatyńska z prosciutto i pepperoni, z widokiem na palmy i marinę. Przed 22:00 wszystkie stoliki wciąż były zajęte. Split to dla nas absolutny must see: miejsce, w którym spokojnie można spędzić tydzień, bo dookoła jest mnóstwo atrakcji. Żałujemy tylko, że nie ma tu miejsca na dziko, choć rozumiemy dlaczego.
Z tego wyjazdu
- Omiš: parking przy kempingu 1 euro/h, płatny 7:00–23:00, w nocy bezpłatny, bez zakazu spania (maj 2023).
- Parking w centrum Omiša: ok. 300% drożej.
- Omiš – kemping pod Splitem: 13 km.
- Autobus do centrum Splitu: 2 euro od osoby, kontrole biletów są częste.
- Zamiast markizy: płachta namiotowa za dwieście kilkadziesiąt złotych.