Praga kamperem zimą: nocleg na dziko przy -10°C i jarmark świąteczny

Rano Benek był cały zasypany. Odśnieżyliśmy go, włączyliśmy Trumę i przygotowaliśmy kampera do drogi, tym razem z trzecią pasażerką, Julią, dla której rozłożyliśmy dodatkowy fotel. Dolewając płyn do spryskiwaczy, przypomnieliśmy sobie lekcję z poprzedniego wyjazdu: na początku mieliśmy w zbiorniku płyn letni, który zamarzł na trasie, i trzeba było pilnie zjechać na stację po odmrażacz. Wlew płynu w Ducato jest tak umieszczony, że jedną ręką się go nie ogarnie.
Trasa i zimowy problem z wodą
Do przejechania mieliśmy ok. 460 km, według nawigacji w 5 godzin. Winiety kupiliśmy wcześniej. Po drodze szukaliśmy miejsca na zrzut i tankowanie wody, co latem nie byłoby problemem. Zimą na pierwszym MOP-ie woda była zakręcona, udało się tylko zrzucić nieczystości. Wniosek: zimą wozić ze sobą kanister 20 l, bo woda w budynkach jest, tylko nie ma czym jej przynieść. Dziewczyny dokupiły butelkowaną wodę na zapas. Licznik pokazał 1994 km, więc Benek był tuż przed końcem docierania (2000 km).
Ostatecznie 488 km zajęło nam 7 godzin.
Nocleg na dziko i jarmark
Miejsce do spania znaleźliśmy w aplikacji z parkingami. Stanęliśmy przy placu budowy, skąd ścieżką spacerową i rowerową idzie się do centrum ok. 3 km, czyli jakieś 30 minut. Nawet nie zdążyliśmy wypić kawy i od razu poszliśmy na jarmark świąteczny na rynku. Było -8 stopni, a o 21 wciąż tłumy. Z tarasu widokowego obejrzeliśmy rynek z góry, choinka nie mieściła się w kadrze. Na Moście Karola ludzi było tyle, że pusty widzi się go chyba tylko o 4 rano. Wieczór zakończyliśmy grzańcem i kiełbasą.
Kemping nad Wełtawą i ciasne uliczki
Następnego dnia pojechaliśmy zrobić serwis na kempingu w Pradze. Parcele mają widok na wodę, jest prąd, woda, gaz i grill, a do centrum jeździ tramwaj. W grudniu 2022 doba dla dwóch osób kosztowała 24 euro. Woda była częściowo zamarznięta, ale pan z obsługi pomógł nam zrobić cały serwis i nic za to nie wziął. Latem, zwłaszcza z rowerami, polecamy ten kemping z czystym sumieniem.
W drodze powrotnej na naszą dziką miejscówkę źle skręciłem i nawigacja poprowadziła nas przez ścisłe centrum, okolice Mostu Karola, z ograniczeniami szerokości i wysokości. Było trochę emocji, ale się zmieściliśmy.
Hard Rock Cafe i zimny kamper
Głównym punktem wyjazdu był Hard Rock Cafe. Zaczęliśmy wtedy wyzwanie: w każdym odwiedzonym Hard Rocku zjeść burgera i kupić koszulkę, bo każdy ma swój wzór. Akurat trafiliśmy na finał mundialu Argentyna–Francja.
Po powrocie o 22:43 na zewnątrz było -8, a w kamperze 1 stopień, w łazience poniżej zera, i z ust leciała para. Po 15 minutach pracy Trumy mieliśmy 14 stopni. Nagrzanie Benka od zera zajmuje więc ok. pół godziny.
Powrót i majsterkowanie
Do domu wracaliśmy w zawiei z mocnym bocznym wiatrem. 405 km przejechaliśmy w 6 godzin z jednym postojem, a średnie spalanie wyniosło 9,2 l/100 km. Na koniec zamontowaliśmy w ciemnej szafce samoprzylepną taśmę LED na cztery baterie AA z czujnikiem, która zapala się po otwarciu drzwiczek.
Z tego wyjazdu
- Nocleg: na dziko, ok. 3 km od centrum Pragi, ścieżką pieszo-rowerową.
- Kemping w Pradze: 24 euro za dobę za dwie osoby (grudzień 2022), serwis dostaliśmy gratis.
- Zimą punkty wody na trasie bywają zakręcone: wieź kanister 20 l.
- Spalanie: 9,2 l/100 km w drodze powrotnej, 405 km w 6 godzin.
- Wychłodzony kamper: ok. 30 minut z Trumą, żeby z 1 stopnia zrobiło się ciepło.