Sardynia na żywo z trasy: z Cala Domestica serpentynami w stronę plaży Masua

Ten live zaczęliśmy, wyjeżdżając z plaży Cala Domestica (nazwę zapamiętałem dzięki skojarzeniu z firmą Dometic). Była 16:40, zachód słońca o 19:00, a my chcieliśmy dotrzeć na nocleg przed zmrokiem. Za nami był dzień pełen perypetii: walka o paliwo, jazda na oparach po górach, jedna z najtrudniejszych dróg na Sardynii i przeprawa Benka przez wodę. Dobrze, że mamy opony AT, bo bez nich nie wyobrażam sobie poruszania się tutaj.
Znak z kamperem i darmowy serwis
Chcieliśmy zacząć nagrywanie już w Buggerru, ale sparaliżował mnie znak drogi jednokierunkowej z namalowanym pod spodem kamperem. Nie wiem, czy to był zakaz wjazdu dla kamperów, bo w mieście jest parking dla kamperów. Zrobiłem zdjęcie i rozszyfruję to na przyszłość.
Woda, którą ostatnio nabraliśmy, w smaku trąciła morzem, może była odsalana. Wlaliśmy ją do zbiornika szarej wody, żeby go przepłukać, i nabraliśmy nowej. Okazało się, że jeden z supermarketów udostępnia serwis dla kamperów za darmo, może właściciel sam jest kamperowcem. Opróżniliśmy toaletę i szarą wodę, nabraliśmy czystej do pełna i mamy zapas na kolejne dwie, trzy noce na dziko. Zepsuł się za to wentylator toalety: silniczek chodzi cały czas, nawet po zamknięciu. Pewnie wieczorem z nudów przestudiuję instrukcję.
Od plaży do plaży
Do celu mieliśmy 12 km. Na Sardynii jeździ się od plaży do plaży, często na bardzo krótkich odcinkach. Na początku zatrzymywaliśmy się co 3 km, ale nie da się postawić stopy na każdej plaży, więc część opuszczamy i szukamy tych bardziej spektakularnych. Tego dnia odwiedziliśmy już dwie i jechaliśmy na trzecią. Staramy się też nie jechać dwa razy tą samą drogą, bo objeżdżamy wyspę dookoła.
Przodem do wichury
Znaki ostrzegają tu przed spadającymi kamieniami, bo potrafi mocno wiać. W kamperze przeżyliśmy już dwie wichury. W Chorwacji o 3:00 w nocy przestawialiśmy kampera. Teraz od razu sprawdzamy, skąd wieje, i stawiamy kampera przodem do wiatru. Wtedy wichura dociska auto i nic się nie telepie, a bokiem do wiatru robi się niemiłosierna kołyska.
Stromy zjazd i asystent
Potem był długi zjazd z nachyleniem 10%. Fiat ma funkcję automatycznego zjazdu ze wzniesienia, ale działa tylko do 25 km/h. Za nami nikogo nie było, więc mogłem ją przetestować i sprawdziła się. Bez niej silnik przy hamowaniu wył niemiłosiernie, a nie chciałem przegrzać hamulców. Ostre zakręty, serpentyny jak na norweskiej Drodze Trolli, a na zboczu całe stado kóz skaczących po drzewach, jak na filmach znajomych z Maroka.
Ciężarówka wyprawowa
Pod koniec dogonił nas potężny wyprawowy samochód ciężarowy. Puściliśmy go przodem, żeby zobaczyć, jak sobie radzi na tych zakrętach. Na rozwidleniu musiał cofać, bo dalej było zamknięte. Szacunek dla kierowcy, który jeździ czymś takim po Sardynii. Minęliśmy jeszcze ruiny i olbrzymią fabrykę, chyba cementownię, a przy plaży Masua było już widać parkingi i spoty pod górami. Tam skończyliśmy tę trasę.
Z tej trasy
- Trasa: z Cala Domestica w stronę plaży Masua, ok. 12 km serpentynami.
- Darmowy serwis dla kamperów przy jednym z supermarketów.
- Zachód słońca w październiku: ok. 19:00.
- Wiatr: ustawiaj kampera przodem do wiatru.
- Stromy zjazd: asystent zjazdu (do 25 km/h) i hamowanie silnikiem.