Przejdź do treści

Chia kamperem: plaża jak na Karaibach, kamper park za 20 euro i Pula

Film z , odcinek #36

Chia kamperem: plaża jak na Karaibach, kamper park za 20 euro i Pula
Kadr z filmu

Miejscówka pod palmami okazała się sztosem. Parking był płatny do końca września, a w październiku już nie. Spakowaliśmy się i pojechaliśmy krętą, widokową drogą do Chia. Na północy Sardynii mijaliśmy kamper za kamperem, a tutaj widujemy je rzadko.

Kamper park w Chia

Stanęliśmy na miejscu, które nazwałbym raczej kamper placem niż kempingiem: duży plac z serwisem, na którym wybierasz dowolną parcelę. Doba z prądem kosztowała 20 euro, więc tanio. Nie ma tu basenów ani restauracji, przyjeżdża się dla plaży. Jedyny minus: do plaży jest około 500 metrów, czyli 10 minut spaceru. Pod drzewami mieliśmy obawy, czy złapiemy sygnał Starlinka.

Zaskoczyło nas, ile stało tu kamperów marek premium: Hymer, Morelo, Frankia. Spodziewaliśmy się raczej starych kamperów. Uwaga na poranek: wszyscy wyjeżdżają rano i każdy robi serwis przed wyjazdem, więc ustawia się kolejka.

Plaża

Był 10 października, ponad 30 stopni w pełnym słońcu i ani jednej chmurki. Plaża jest niekończąca się, z krystaliczną wodą, która na sto metrów od brzegu sięga po kolana. Piasek czysty, bez kamyczków. Jest wypożyczalnia kajaków i bananów, leżaki, bufet i część rozrywkowa. Woda miała około 25 stopni i niewiele chłodziła. Jeśli 10 października jest tu tylu ludzi, boimy się pomyśleć, jak wygląda lipiec czy sierpień.

Na wydmy obowiązuje zakaz wejścia, choć widzieliśmy wydeptane ścieżki. Ja poszedłem na skałki na bosaka, co było błędem. Po drodze zobaczyłem uciekającego węża i odpuściłem szczyt. Następnym razem biorę buty. Z góry widać kolejną małą plażę z vanem stojącym na dzikiej miejscówce. W takim upale pracę przekładamy na wieczór, kiedy wy oglądacie telewizję, a my otwieramy komputery.

Planowaliśmy zatrzymywać się na lepszych plażach, a słabsze omijać. Okazuje się, że słabszych jest bardzo mało, a lepszych tyle, że nie starczyłoby nam dwóch miesięcy.

Pula: resorty i EasyPark

Następnego dnia pojechaliśmy do Puli. To nie ta chorwacka. Okolica jest resortowa, a gdzie są resorty, tam zakazy wjazdu dla kamperów. Hotele kosztują tu po około 200 euro za dobę. Miejscówki z Park4night okazały się nieaktualne. Stanęliśmy na zwykłym płatnym parkingu, płatnym do 31 października. Zapłaciliśmy przez aplikację EasyPark, której używaliśmy też w Norwegii i Chorwacji. Plus jest taki, że postój zatrzymuje się w dowolnej chwili. Na tym parkingu można nocować, a od 20:00 do 8:00 jest bezpłatny.

Plaża w Puli wydała nam się przereklamowana: piasek z kamykami, głębsza woda. Hotele mają własne baseny, więc goście mogą z nich w ogóle nie wychodzić. Kawałek dalej, na kolejnej miejscówce z Park4night, zobaczyliśmy na pustej plaży ogrodzone sznurkami fragmenty. Wyglądało nam to na miejsca, gdzie wykluwają się żółwie.

Autostradą przez Cagliari

Potem pojechaliśmy około 60 km za Cagliari i pierwszy raz od trzech tygodni na Sardynii jechaliśmy autostradą. Przez Cagliari, stolicę Sardynii, tylko przejechaliśmy, bo wracamy tu na weekend: są wybory i będziemy głosować. Na plaży, na którą dojechaliśmy o 15:30, stoi cały parking kamperów, mimo znaku zakazu wjazdu. Po sezonie z tymi zakazami bywa różnie.

Z tego wyjazdu

  • Kamper park w Chia: 20 euro za dobę z prądem, ok. 500 m do plaży (październik 2023).
  • Rano kolejka do serwisu.
  • Pula: płatne parkingi przez EasyPark, nocleg 20:00–8:00 bezpłatny.
  • Na skałki i wydmy zabierz buty, widzieliśmy węża.
  • Trasa: Chia, Pula, autostradą przez Cagliari.

Film

Film odtworzy się z YouTube po kliknięciu. Otwórz na YouTube