Przejdź do treści

Sardynia na żywo z trasy: z plaży Masua na plażę Plage Mesu

Film z

Kadr z filmu: Sardynia na żywo z trasy: z plaży Masua na plażę Plage Mesu (Plage Mesu, Sardynia, Włochy)
Kadr z filmu

Ostatni odcinek długiej niedzieli: z plaży Masua do Plage Mesu, około 15 km. Wcześniej minęliśmy długą plażę, na końcu której był kemping za 15 euro za dobę bez prądu i 24 euro z prądem, oraz miejscowość, do której nie mogliśmy wjechać z powodu znaku. Po lewej stronie mijaliśmy opuszczone miasteczko. Ta niedziela dała nam w kość, więc marzyliśmy już tylko o tym, żeby przycupnąć nad wodą i się schłodzić.

Serpentyny nad przepaścią

Wciąż myślałem o kierowcy potężnej ciężarówki wyprawowej, którego wcześniej puściliśmy przodem. Takim autem wjeżdża na parkingi, na których ja z naszymi 6 metrami mam w głowie, że się nie zmieszczę. Dalej były piękne serpentyny z przepaściami i widokiem na morze. Adrianka siedziała od strony przepaści i w ogóle się nie bała.

Niedziela: sklepy do 13:00

Szukaliśmy sklepu z lokalnym winem, bo chcemy poznać tutejsze wina i wspierać lokalny rynek. Lokalne sery wspiera głównie Adrianka. W nadmorskim miasteczku, w którym domy stoją wzdłuż jednej ulicy, znaleźliśmy aptekę i ryneczek, ale spożywczy był zamknięty. W niedzielę sklepy są otwarte zwykle do 13:00.

W miasteczkach obowiązuje 30 km/h i stoją fotoradary. Przejechaliśmy obok jednego z prędkością 34 km/h i mamy nadzieję, że się upiekło. Zachodnia część Sardynii jest mocno górzysta: między plażami jedzie się przez góry, ciągle w górę i w dół, średnio około 40 km/h. Wschodnia część, od Olbii w górę, jest płaska.

Sardyńskie kempingi

Kempingi na Sardynii nie są takie jak w Chorwacji, z wesołym miasteczkiem, basenami i zjeżdżalniami. Wyglądają raczej, jakby ktoś zbudował je w latach 50. i czas się tam zatrzymał. Byliśmy na trzech. Pierwszy miał podświetlany basen, olbrzymie parcele i „najdroższą pizzę świata”. Drugi, między drzewami, był fantastyczny i mieliśmy tam przepyszną pizzę. Trzeci właściwie nie był kempingiem, a pani brała 20 euro za dobę. Przy Plage Mesu w krzakach miał powstać kolejny kemping, ale chyba komuś nie wyszedł interes.

Spór o nocleg

Przy wyborze noclegu wróciła stara historia. Kiedyś przy La Pelosie mogliśmy spać na cudownych klifach, jak w Szkocji, ale Adrianka stwierdziła, że jej się nie podoba, i wylądowaliśmy na brzydkim parkingu pod drzewem. Do dziś mam z tego powodu mrówki. Tym razem do wyboru był darmowy, ale mocno pochyły parking z widokiem na plażę albo miejsce na środku plaży. Wieczorem, gdy plażowicze rozjeżdżają się po domach, oba pustoszeją, a wracają dopiero o 10:00–11:00 rano. Kapitan jest tylko jeden, więc pojechaliśmy na środek plaży.

Po drodze przegapiłem zjazd i musiałem zawracać po włosku. O 17:46 byliśmy na miejscu: piękna plaża z mnóstwem restauracji i obłędną wodą, należąca do tych najładniejszych. Białe linie oznaczają parking za darmo, niebieskie płatny. Kampery stały na białych polach, a parkometrów nigdzie nie było widać. Obok mieszkał pan w kontenerze. Stanęliśmy z boku i zostało tylko podjąć męską decyzję, co dalej.

Z tej trasy

  • Trasa: plaża Masua – Plage Mesu, ok. 15 km.
  • Kemping przy plaży po drodze: 15 euro bez prądu, 24 euro z prądem (październik 2023).
  • Sklepy w niedzielę: zwykle do 13:00.
  • W miasteczkach 30 km/h i fotoradary.
  • Parkingi: białe linie za darmo, niebieskie płatne.

Film

Film odtworzy się z YouTube po kliknięciu. Otwórz na YouTube