Trogir kamperem: kemping z własną plażą i spacer po starym mieście

Ostatni poranek na dzikiej miejscówce przy Trogirze zaczął się od nurka z kuszą przy brzegu i samolotu nad głową, bo stoimy tuż pod lotniskiem. Na początku ten dźwięk nas przestraszył, ale szybko przestaliśmy go zauważać, w nocy nawet go nie słyszeliśmy. Przeczekaliśmy tu dwie noce niepogody. Obok budowano plażę z barem, więc może niedługo nie będzie to już dzikus. Poza sezonem ta miejscówka to sztos, w sezonie nikt się tu nie wciśnie.
Kemping 2 km od centrum
Po dwóch dniach na dziko wszystko się skończyło, a solary przy słabej pogodzie nie nadążały z ładowaniem, więc pojechaliśmy na kemping, małe i kameralne miejsce 2 km od centrum Trogiru. Mimo że sezon się nie zaczął, był zajęty w 90%, prawie sami Niemcy. Drona nie dało się puścić, bo jesteśmy za blisko lotniska i aplikacja blokuje start.
Cała plaża należy do kempingu i z zewnątrz nikt nie może na nią wejść. Przed sezonem wysypano ją świeżymi kamyczkami. Parcele premium w pierwszej linii mają praktycznie własne plaże i były zajęte w 99%. Jest restauracja, plac zabaw, element siłowni, beach bar, czyste toalety, prysznice, zrzut szarej wody i pralnia na żetony kupowane w recepcji. Pranie kosztuje 7 euro. Zwykłe miejsce kosztuje 20–22 euro, a my z kartą ACSI zapłaciliśmy 21 euro, więc spokojnie można tu naładować wszystko i zrobić pranie.
Spacer do Trogiru
Do centrum poszliśmy pieszo, bo z rowerami byłoby więcej przypinania niż jazdy. Wzdłuż brzegu trwał remont przed sezonem, więc szliśmy ulicą, na której nie ma chodników. Mijaliśmy stare domy, w których mieszkają ludzie, część odnowionych, część pewnie starszych niż samo centrum. Do starego miasta prowadzi most, który się podnosi. Byliśmy tu już kilka lat temu i mieliśmy fantastyczne wspomnienia. Trogir to miejsce, do którego się wraca: palmy, jachty, restauracje i ciasne uliczki, które przypominają trochę Dubrownik.
Widok z twierdzy za 4 euro
Wejście na twierdzę kosztuje 4 euro. Adrianka stwierdziła, że obejrzy to na YouTubie, więc poszedłem sam. Schody są strome i wąskie, na górę trzeba czekać w kolejce i łatwo tu o upadek, ale widok na Trogir jest świetny, a czas na górze nie jest ograniczony. Te 4 euro warto zapłacić. Na dziedzińcu budowano scenę, więc pewnie w weekend była tam impreza.
Bazarek, toaleta i kolacja w kamperze
Za mostkiem przy mini marinie jest mały bazarek z oliwą z oliwek, miodami, warzywami i owocami, czynny do 18:00, z panem, który mówi także po polsku. Pro tip: przy głównym moście na stare miasto jest publiczna toaleta za 50 centów, czysta i zadbana. Nie trzeba niczego kupować w knajpie.
Chcieliśmy zjeść na mieście: steki kosztowały 23–24 euro, pizza 12 euro. Nadciągały jednak czarne chmury, więc obiad zrobiliśmy w kamperze. Na kempingu po raz pierwszy umyłem naczynia, bo zwykle wycieramy je papierowym ręcznikiem. Benka trzeba było cofnąć o metr, bo drzewo zasłaniało Starlinka. Woda w morzu była lodowata, prawie jak na morsowanie.
Z tego wyjazdu
- Kemping ok. 2 km od centrum Trogiru: 21 euro z kartą ACSI, zwykle 20–22 euro (maj 2023).
- Pranie na kempingu: 7 euro, żetony w recepcji.
- Wejście na twierdzę: 4 euro.
- Toaleta przy głównym moście: 50 centów.
- Dron: zakaz lotów w pobliżu lotniska.