Przejdź do treści

Argostoli, zamek św. Jerzego i plaża Petani na Kefalonii

Film z

Kadr z filmu: Argostoli, zamek św. Jerzego i plaża Petani na Kefalonii (Plaża Petani, Kefalonia, Grecja)
Kadr z filmu

Połowa maja 2024, trzeci tydzień naszej greckiej wyprawy. W poniedziałek 13 maja obudziliśmy się w Argostoli, stolicy Kefalonii, a pierwszym dźwiękiem dnia były szambiarki. Dzień zaplanowaliśmy prozaicznie: pranie i zakupy w Lidlu. Lidl wygląda tu prawie tak samo jak w Polsce, ceny też są bardzo podobne, dochodzą tylko lokalne greckie produkty.

Noclegi w Argostoli

Pierwszą noc staliśmy z widokiem na port, w którym akurat cumował wycieczkowiec Costa Fortuna. Z takiego statku na wyspę wysypuje się kilka tysięcy turystów, na których czekają już autokary. Wieczorem zrobiło się jednak za głośno i przenieśliśmy się na parking nad samą wodą, przy długim, około półtorakilometrowym moście. Po obu stronach mostu pływają żółwie caretta caretta, i rzeczywiście udało nam się je zobaczyć. Miejsce jest ciche, a my wracamy na nie już któryś raz. To nasz pewniak, dzikus w środku miasta, który z czystym sumieniem polecamy.

Wieczorem poszliśmy mostem do centrum. Był sobotni wieczór przed sezonem, a mimo to knajpki były pootwierane i pełne, sporo było młodzieży, a sklepy spożywcze działały nawet w niedzielę. Spacer zakończyliśmy pod napisem „Kefalonia”, który w dzień jest oblegany przez turystów.

Gaz: jedno miejsce na całą wyspę

18 maja, po trzech dniach na pustej plaży Petani, musieliśmy jechać dalej, bo kończył nam się gaz. Na stacji, na której liczyliśmy na tankowanie, gazu nie było. Z tego, co zauważyliśmy, na Kefalonii jest właściwie jedna gazownia (Koral gaz) i gdyby była nieczynna, mielibyśmy duży problem. Na gazie działa u nas lodówka i ciepła woda, a gaz zwykle kończy się w nocy, dlatego zamontowałem czujnik poziomu gazu. Przed tankowaniem pokazywał 11%. Końcówka do greckich dystrybutorów była na miejscu, ale zastanawiam się, czy nie kupić własnej na wszelki wypadek.

Sama droga przez Kefalonię jest atrakcją. Wyspa jest bardzo górzysta, jedzie się głównie serpentynami w górę i w dół, a widoki są takie, że objazd dookoła wyspy jest wart zachodu.

Miasteczko, które otwiera się o 18

Obok gazowni zatrzymaliśmy się na obiad w małym porcie i trafiliśmy do miasteczka, które w ciągu dnia wyglądało na wymarłe. Bary otwierają się tam dopiero o 18:00 i dopiero wtedy zaczyna się życie. Jest bardzo dużo Anglików, którzy wyraźnie upodobali sobie Kefalonię. Wyjazd stamtąd zablokował nam na dłuższą chwilę dostawczak na jedynej uliczce. W Grecji trzeba uzbroić się w cierpliwość, a parkowanie na pasach albo na zakazie nikogo tu nie dziwi.

Zamek św. Jerzego

W drodze do Argostoli Adrianka zobaczyła na wzgórzu zamek św. Jerzego i spontanicznie skręciliśmy. Ruiny stoją w wysoko położonym punkcie, z którego wypatrywano kiedyś piratów. Podejście jest krótkie, ale strome. Bilet kosztował 3 euro od osoby, a do biletu dostaje się plan zamku po grecku i angielsku. Na terenie jest knajpka i pozostałości sali teatralnej. Jeśli jedziecie ze Skali do stolicy i macie godzinę, warto się zatrzymać, choćby dla widoków na wszystkie strony.

Z tego wyjazdu

  • Nocleg: parking nad wodą przy długim moście w Argostoli, cicho, w pobliżu żółwie caretta caretta (maj 2024).
  • Gaz na Kefalonii: na stacjach bywa różnie, my zatankowaliśmy w gazowni Koral gaz.
  • Zamek św. Jerzego: bilet 3 euro od osoby, krótkie, strome podejście.
  • Zakupy: Lidl na wyspie, ceny zbliżone do polskich.

Film

Film odtworzy się z YouTube po kliknięciu. Otwórz na YouTube