Is Arutas i Alghero kamperem: dziki spot przy plaży i darmowy port

Niedziela, 20 października, wcześnie rano, a na zewnątrz ponad 20 stopni. Poprzedniego dnia wieczorem trafiliśmy najpierw na miejscówkę opanowaną przez kitesurferów, więc w nocy przejechaliśmy kawałek dalej, choć bardzo nie lubię jeździć po ciemku. Wylądowaliśmy w jednym z najpiękniejszych miejsc na Sardynii, z kilkoma długimi plażami w rzędzie. Jest tu też Is Arutas.
Spodobało nam się, że na końcu dzikiego postoju stoją śmietniki, więc nikt nie musi zostawiać śmieci na miejscówce.
Na Sardynii można stać, nie wolno kempingować
Przypominamy zasadę: na Sardynii nie wolno kempingować, można natomiast stać, tak jak wszyscy tu w rzędzie przy plaży. Wśród kamperów na dziko były vany, auta 4×4, ale też integry, półintegry i Niesmann+Bischoff. Na dziko można jechać każdym kamperem.
Nasz spot pięć metrów od plaży
Po krótkim deszczu przenieśliśmy się kawałek dalej, za wydmę. Dojazd był miękki i opony szybko oblepiło błoto, więc przydały się nasze opony AT. Zawsze wozimy też trapy, bo po deszczu wszystko tu robi się grząskie. Dzięki temu mieliśmy spot tylko dla siebie, pięć, sześć metrów od plaży, bo większość ludzi zatrzymała się wcześniej. Daleko od innych stanęliśmy też z innego powodu: znajomi z Endless Travel mają kota, a niemal w każdym kamperze był pies.
Nie wszystkie plaże na Sardynii mają piękny, czysty piasek. Tym razem w wielu miejscach brzeg był zasypany glonami i trawą morską, czego rok wcześniej tak nie widzieliśmy. Na plaży było też sporo wędkarzy.
Spacer na Is Arutas
Poszliśmy brzegiem na Is Arutas, jedną z najbardziej znanych plaż na wyspie. Przy plaży jest beach bar z dużym wyborem piwa i kawy. Kampery stoją na darmowym kamperparku, ale jest z niego daleko do plaży. Plaża kończy się małymi klifami z maleńką, schowaną plażyczką, a w wodzie ludzie snurkowali. Is Arutas jest ładna, ale i tu było dużo glonów, a znamy piękniejsze plaże. Cały spacer miał 5,5 km i zajął półtorej godziny.
Wieczorem mieliśmy inwazję komarów. Jadąc na Sardynię, zabierzcie wszystkie środki na komary, jakie macie. U nas pracowały dwie świece, lampka i spray.
Alghero: darmowy nocleg w porcie
Następnego dnia przejechaliśmy przez Bosę, gdzie nic się nie działo, i dotarliśmy do Alghero. Jesteśmy tu czwarty raz i na pewno wrócimy. Plan był taki: gaz, paliwo i dwa dni na kempingu, żeby wypuścić Vespę. Paliwo zatankowaliśmy, ale gazu nie, bo na stacji była sjesta od 12 do 15. Kemping okazał się zamknięty, więc spaliśmy na dziko.
Wzdłuż mariny, praktycznie w centrum, stoją kampery na darmowym parkingu, metr od wody. Zasada we Włoszech jest prosta: białe linie oznaczają postój bezpłatny, niebieskie płatny, a na żółtych stać nie wolno. Po drugiej stronie ulicy jest kamperpark, ale jest bardzo drogi. Sardynię uważamy za bardzo bezpieczną.
W przeciwieństwie do Bosy w Alghero wszystko żyje. Na głównej ulicy są ciekawe sklepiki, dużo z czerwonymi koralami. Z mariny pływają statki do Grotta di Nettuno i naszym zdaniem lepiej popłynąć tam statkiem, niż jechać na miejsce i walczyć o parking.
Z tego wyjazdu
- Nocleg: na dziko kilka metrów od plaży w okolicy Is Arutas, dojazd po grząskim gruncie.
- Przy Is Arutas jest darmowy kamperpark, ale daleko od plaży.
- Zabierzcie środki na komary i trapy.
- Alghero: darmowy postój przy marinie; kamperpark naprzeciwko bardzo drogi.
- Linie na parkingach: białe za darmo, niebieskie płatne, żółte zakaz.