Przejdź do treści

Camping Thalatta Kalamitsi na Sitonii: ceny, warunki i okolica Vespą

Film z

Kadr z filmu: Camping Thalatta Kalamitsi na Sitonii: ceny, warunki i okolica Vespą (Sitonia, Chalkidiki, Grecja)
Kadr z filmu

Po Thassos wróciliśmy na Chalkidiki, tym razem na środkowy „palec”, czyli Sitonię. Na dwa dni wjechaliśmy na Camping Thalatta Kalamitsi, który z opinii, jakie słyszeliśmy, uchodzi za najlepszy kemping na Sitonii.

Krótko o Thassos: były tam fajne miejscówki i kilka pięknych plaż, ale to miejsce raczej zaliczone. W przeciwieństwie do Lefkady i Kefalonii, na które wrócimy już w przyszłym roku, na Thassos raczej nie będziemy chcieli wracać.

Kemping Thalatta Kalamitsi

Był 1 czerwca, więc kemping był tylko lekko zapełniony, ale ruch sezonowy już było widać. Kemping jest ogromny i latem trudno się na niego dostać. Staliśmy w pierwszej linii dla kamperów. Przed nami były jeszcze przyczepy na stałe i bungalowy do wynajęcia, które stoją w pierwszej linii brzegowej. Płaciliśmy 30 € za dobę, co uważamy za tanio.

Greckie kempingi różnią się od chorwackich i kto przyjedzie z Chorwacji, może być trochę rozczarowany. Toalety nie zachwycają, ale za 30 € trudno oczekiwać luksusu. Woda pod prysznicem jest za to tak gorąca, że samej ciepłej nie da się puścić. Basen jest ładny, z małym brodzikiem dla dzieci. W restauracji dostaliśmy ogromną porcję sałatki, a pizzeria przed sezonem jeszcze nie działała. W sklepiku ceny są mniej więcej takie jak w mieście, a w barze zrobią kanapkę na ciepło, kawę i lody. Największy atut to jedna z najpiękniejszych plaż na Sitonii i okolica, którą można zwiedzać w obie strony.

Sarti

Odpaliliśmy Vespę i pojechaliśmy na plaże, do których kamperem dojechać się nie da albo jest to bardzo uciążliwe. W Sarti plaża ciągnie się przez kilka kilometrów: po jednej stronie wille i apartamenty, po drugiej beach bary, restauracje i kluby, a na końcu ładne formacje skalne. Kamperem tu nie przyjedziecie, ale skuterem albo autem jak najbardziej. Na plaży siedzi się do około 17:00, a o 19:00 wszyscy wychodzą na miasto, które o 20:00 wygląda jak Sopot. Tego dnia co chwilę przelatywały nad nami myśliwce F-16.

Musaka i feta

Dalej trafiliśmy na punkt widokowy nad dużą plażą i na pusty, zacieniony kemping na jej końcu. Potem pojechaliśmy do restauracji Five Steps in the Sun, którą polecił nam znajomy Tomasz. Widok jest obłędny, a w porze obiadu knajpa była prawie pusta, choć o 19:00 nie byłoby szans na stolik. Zamówiliśmy fetę na ostro, kalmary i musakę, której nigdy wcześniej nie jedliśmy. Była tak pyszna, że od teraz będziemy ją zamawiać zawsze. Rachunek: 45 €, a do tego słodki poczęstunek od lokalu.

Na kolację poszliśmy do Tawerny Zorbas z kolorowymi krzesełkami na piasku, pełnej lokalsów, co zwykle jest dobrym znakiem. Feta z sezamem i miodem, ostra feta z czosnkiem, chlebek z grilla i musaka kosztowały 35 €. Musaka z obiadu była jednak lepsza. Ceny w Grecji są dziś mniej więcej takie jak w Polsce, tanio już było.

Z tego wyjazdu

  • Camping Thalatta Kalamitsi, czerwiec 2026: 30 € za dobę za miejsce dla kampera.
  • Na kempingu: basen, restauracja, sklep, bardzo gorąca woda; toalety skromne.
  • Sarti: długa plaża z beach barami, bez miejsc dla kamperów.
  • Five Steps in the Sun: obiad dla dwojga 45 €.
  • Tawerna Zorbas: kolacja dla dwojga 35 €.

Film

Film odtworzy się z YouTube po kliknięciu. Otwórz na YouTube