Giola na Thassos i powrót na Chalkidiki: Nikiti i Orange Beach

Ostatnie dni na Thassos spędziliśmy przy plaży z lokalem, w którym z basenów i leżaków można korzystać legalnie, wystarczy zamówić coś w barze. Często szukamy takich miejsc: zjemy obiad, a przy okazji popływamy w basenie. Upał dawał się we znaki. O 9:23 w kamperze było 27 stopni, na zewnątrz 25, a wentylatory i oczyszczacz powietrza chodzą u nas praktycznie bez przerwy. Piasek parzył tak, że chodziliśmy wyłącznie w klapkach.
Miasteczka na Vespach
Objechaliśmy okolicę na Vespach. Pierwsze miasteczko jest maleńkie: kilka tawern nad plażą i tyle. Drugie, z mariną, ma długi sznur knajp, w którym latem musi być tłoczno jak we Władysławowie. Łukasz w malutkim sklepie wędkarskim kupił cały sprzęt, bo przyjechał bez wędki. Uwaga na jeżowce: jest ich w wodzie sporo, więc warto mieć buty do wody.
Giola
Giola to naturalny skalny basen, najważniejsza atrakcja Thassos poza plażami. Parking jest niewielki: skuter płaci 2 €, samochód 6 €. Na dół idzie się około 500 m drogą z serpentynami albo stromym skrótem z boku i tyle samo wraca pod górę, przy 80 m różnicy wysokości. Zejście jest łatwe, gorzej z wyjściem w upale. Adrianka kazała mi założyć buty trekkingowe i miała rację, choć w klapkach przy odrobinie ostrożności też się da.
Trafiliśmy na chłodny, wietrzny dzień, więc nikt się nie kąpał. W słoneczne dni ludzie skaczą tu do wody z różnych wysokości, od metra do około 7 m, a wokół leżą na skałach. Na dole jest knajpka, a bar przy parkingu na pewno zarabia, bo każdy po wyjściu z dołu chce pić. Miejsce warte pół dnia.
Prom i powrót na Chalkidiki
Po powrocie do kamperów cała ekipa postanowiła wracać na Chalkidiki, więc wsiedliśmy na prom. Z portu mieliśmy około 220 km, czyli około trzech godzin jazdy.
Stanęliśmy przy długiej piaszczystej plaży niedaleko Nikiti. Po naszej stronie wzgórza jest miejsce na kampery, po drugiej stronie wszystko jest zabudowane knajpami. W beach barze leżaki są za darmo, jeśli zamówisz piwo. Skoro i tak pijemy jedno dziennie, to dla nas ogromny plus. Znajomi mówią, że coraz częściej wybierają Grecję zamiast Chorwacji, bo tam ceny w ostatnich sezonach mocno poszły w górę. Po południu plaża zamieniła się w las parasoli.
Nikiti w sezonie i misja parasol
Pojechaliśmy z Adrianką Vespą do Nikiti. Po drodze przy 70 km/h dostałem owadem w szyję. Ból był taki, że nie wiem, czy to było użądlenie. Od tej pory jeżdżę w apaszce. Nikiti po tygodniu było nie do poznania: sezon się zaczął, wszystkie stoliki zajęte, miasto tętni życiem. Przed sezonem i w sezonie to naprawdę dwie różne Grecje.
Dziewczyny wypatrzyły na plaży srebrne parasole i dostaliśmy misję zdobycia takiego. Przeszliśmy chyba wszystkie sklepy, po drodze pijąc frappe z lodami waniliowymi, i w ostatnim sklepie się udało. Wyszliśmy z dwoma i wieźliśmy je na Vespie.
Na obiad poszliśmy do beach baru z basenem na końcu naszej plaży. Zamówiłem kalmary, a dostałem małą przystawkę, więc domówiłem sałatkę Cezar. Ceny były normalne. Porównujemy je zawsze po cenie sałatki.
Zasady i Orange Beach
Wzdłuż dróg przy plażach można stać kamperem tak jak każdy samochód i nikt się nie przyczepi, ale nie wolno się rozkładać, bo za to grozi mandat. Wieczorem pojechaliśmy na Orange Beach, jedną z najpiękniejszych plaż Chalkidiki. To nie jest miejsce na kampery: w dzień nawet nie próbujcie, a wieczorem, gdy auta odjadą, każdy z nas znalazł sobie miejsce. O złotej godzinie, po 19:00, wciąż można się tu chillować. Byliśmy tu drugi raz i pewnie zawsze będziemy wracać.
Z tego wyjazdu
- Giola: parking 2 € za skuter i 6 € za auto, 500 m zejścia i 80 m przewyższenia.
- Na Gioli przydają się wygodne buty, a do wody buty na jeżowce.
- Prom z Thassos i około 220 km na Chalkidiki.
- Beach bary na Chalkidiki: leżaki za darmo przy zamówieniu.
- Orange Beach: kamperem tylko wieczorem, gdy parking się opróżni.