Pożegnanie z Lofotami: Å, prom do Bodø, Trondheim i Ålesund

Ostatni dzień na Lofotach zaczął się z przytupem. Spaliśmy w Reine na darmowym miejscu przy porcie: z jednej strony był płatny parking, z drugiej pełny camper park, a tu nie stał nikt. Trochę nas to dziwiło, ale siedzieliśmy do 2:00 w nocy przy 20 stopniach i poszliśmy spać.
Pobudka w porcie
O 7:20 ktoś zapukał do drzwi. W dwie i pół minuty byliśmy ubrani, z poskładanym łóżkiem i gotowi do drogi. Myślałem, że to policja, ale to był uśmiechnięty pracownik portu, który po norwesku poprosił, żebyśmy odjechali. Znaków zakazu nie było. Zrobiliśmy serwis 10 metrów dalej i wtedy zobaczyliśmy, jak w miejsce, gdzie spaliśmy, wpływa ogromny wycieczkowiec. Staliśmy po prostu na terminalu statków pasażerskich. Pierwszej kawy tego dnia nie potrzebowaliśmy.
Cynamonki w Å
W Å obowiązkowo poszliśmy do piekarni po cynamonki z kardamonem i czekoladą. Gdy byliśmy tu wcześniej w deszczu, nie było nikogo, a o 10:30 stała ogromna kolejka. Na końcowym punkcie widokowym, gdzie wieczorami ludzie oglądają zachód słońca, zaczęliśmy Lofoty po zejściu z promu w Moskenes i tu je skończyliśmy.
Prom i droga do Trondheim
W szczycie sezonu do promu są duże kolejki, mimo że kursuje sześć razy dziennie. Na pierwszy nie zdążyliśmy, drugim dopłynęliśmy do Bodø. Prom kosztował nas 210 zł. Ważna jest długość auta: powyżej 6 metrów płaci się więcej. Z Bodø przejechaliśmy jeszcze około 150 km, a następnego dnia zrobiliśmy około 550 km do Trondheim w prawie 10 godzin, z czego dwie to przerwy. W Norwegii jeździ się wolno: poza miastem zwykle 70 km/h, maksymalnie 90, w mieście 50 lub 30. Za to widoki są cały czas.
Trondheim
Benek stanął na parkingu w samym centrum, przy hotelu Clarion. Za pierwszym razem trafiliśmy tu na pochmurny dzień, więc w drodze powrotnej daliśmy miastu drugą szansę. Spacerowaliśmy przez dzielnicę knajpek, przeszliśmy za rękę przez Most Szczęścia, zajrzeliśmy na wysuniętą kładkę widokową i na ogromny plac, na którego końcu stoi katedra, w której koronowano norweskich królów. Jest też uliczka z parasolkami. Po ciszy na Lofotach gwar miasta mocno nas uderzył po uszach. Podczas spaceru znaleźliśmy duży darmowy parking w centrum, a noc spędziliśmy na cichym darmowym miejscu nad wodą w Trondheim.
Ålesund
Do Ålesund mieliśmy około 300 km krętych, widokowych dróg, ze średnią 50–60 km/h, i kolejny prom za 60 zł, opłacany na miejscu. Camper park był pełny, więc stanęliśmy na miejscach dla osobówek, jak wszyscy w niedzielę. Miasto spłonęło w 1904 roku: w styczniu poszło z dymem około 800 drewnianych domów. Na kamienicach odbudowanych po pożarze wypisane są daty budowy. Po mapce z trasą przeszliśmy przez centrum do latarenki, która jest hotelem.
Wieczorem z parku w centrum wspięliśmy się po około 400 schodach na taras widokowy. O 20:00 było pusto, a po drodze stoi mnóstwo ławeczek. Sam szczyt nie ma widoku, ale taras niżej daje piękną panoramę miasta. Warto.
Z tego filmu
- Darmowe miejsce przy porcie w Reine to terminal wycieczkowców: rano trzeba odjechać.
- Prom z Lofotów do Bodø: 210 zł latem 2025, auta powyżej 6 m płacą więcej.
- Trondheim: płatny parking w centrum i darmowe miejsce na noc nad wodą.
- Prom w drodze do Ålesund: 60 zł, płatne na pokładzie.
- Ålesund: około 400 schodów z parku na taras widokowy.