Przejdź do treści

Londyn z przyjaciółmi: Camden Town, Notting Hill i Eurostar do Paryża

Film z

Kadr z filmu: Londyn z przyjaciółmi: Camden Town, Notting Hill i Eurostar do Paryża (London Eye, Londyn, Wielka Brytania)
Kadr z filmu

Z grupą przyjaciół polecieliśmy spontanicznie do Londynu na kilka dni chodzenia po mieście. Cztery pary mieszkały w typowo angielskim, trzypiętrowym domu, w którym każdy miał własną sypialnię. Pierwsze śniadanie zjedliśmy w Twins Coffee z polecenia: większość wzięła łososia, jajecznicę i awokado. Było bardzo dobre.

Camden Town

Zwiedzanie zaczęliśmy od Camden Town, jednej z najpopularniejszych dzielnic Londynu. To miasto w mieście: stragany z pamiątkami, mnóstwo oryginalnych sklepików, puby, restauracje i muzyka z każdego sklepu, a im głębiej, tym bardziej fikuśna architektura. Dzielnica jest hipsterska i ktoś może wam zaproponować różne używki. Nie bierzcie. Uważajcie też na kieszonkowców, bo telefon z ręki czy ze stolika potrafi zniknąć w sekundę.

Za mostem zaczyna się część z jedzeniem: w dwóch budynkach jest chyba każdy fast food świata, z przewagą kuchni tajskiej, japońskiej i chińskiej. Przed lokalami stoją wydrukowane w 3D dania, wyglądające jak prawdziwe. To najszybsze i najtańsze jedzenie w Londynie. Na kanale można popłynąć stateczkiem i oglądać śluzę, a wzdłuż brzegu cumują łodzie mieszkalne z panelami słonecznymi na dachach.

Kanałem do Notting Hill

Wzdłuż kanału przeszliśmy około 5 km do Notting Hill. Tamtego dnia nie było tłumów pod słynnymi kolorowymi domkami, przy których wszyscy robią zdjęcia. Szczerze mówiąc, nie do końca rozumiemy fenomen tego miejsca, my wolimy puby. W jednym z nich zjedliśmy fish and chips. Dziewczyny wzięły rybę, ja kurczaka, do tego bezalkoholowy cydr. Wszystko na bardzo głębokim oleju, czyli żadne fit, ale lokalną kuchnię zawsze próbujemy. Pierwszego dnia zrobiliśmy ponad 20 000 kroków.

Metrem jeździ się bez kupowania biletów: przykładacie zbliżeniowo kartę albo telefon przy wejściu i przy wyjściu. Jedna karta to jedna osoba, nie da się przepuścić drugiej osoby na tę samą kartę.

London Eye i Big Ben

Drugiego dnia pogoda nas oszukała na plus: zamiast chmur było słońce. Promenadą przeszliśmy pod London Eye, gdzie wyjątkowo nie było kolejki. Byliśmy już kiedyś w gondoli i polecamy. Dziewczyny przejechały się karuzelą na konikach, potem był obowiązkowy fotostop z Big Benem. W jednej z popularnych knajp spróbowałem pierwszy raz w życiu ostryg. Smaku nie umiem opisać, ale spróbuję jeszcze raz. Tamtejsze fish and chips Adriance nie smakowały, za to purée z groszku było bardzo dobre.

Eurostar do Paryża

Cały wyjazd był pretekstem. Tak naprawdę jechaliśmy do Paryża, tylko bilety kupiliśmy przez Londyn, bo moim marzeniem był przejazd Eurostarem pod kanałem La Manche. Po śniadaniu w restauracji przy dworcu, gdzie przechowali nam walizki, przeszliśmy odprawę podobną do lotniskowej, ale szybką. Pociąg jedzie do 300 km/h, a pod kanałem jedzie się około 20 minut.

Z tego wyjazdu

  • Nocleg: dom dzielony przez cztery pary.
  • Camden Town: targ, sklepiki, dwa budynki z fast foodami; uwaga na kieszonkowców.
  • Metro: płatność zbliżeniowa przy wejściu i wyjściu, jedna karta na osobę.
  • Spacer z Camden Town do Notting Hill wzdłuż kanału: około 5 km.
  • Eurostar z Londynu do Paryża: do 300 km/h, około 20 minut pod kanałem La Manche.

Film

Film odtworzy się z YouTube po kliknięciu. Otwórz na YouTube