Zadar rowerem z kempingu: morskie organy, stare miasto i parcele za 150 euro

Uciekając przed ulewą, zamiast do Puli trafiliśmy do Zadaru i nie żałujemy, bo pogoda dopisała. Na kempingu zostaliśmy dwie noce. Kąpiel w morzu i w basenie odłożyliśmy na później, ściągnęliśmy rowery i o 17:30 ruszyliśmy na wieczór do miasta.
Ścieżką rowerową do centrum
Z kempingu do Zadaru prowadzi ścieżka rowerowa wzdłuż linii brzegowej, około 3,5 km, i jedzie się nią fantastycznie. Dojechaliśmy do mostku prowadzącego do centrum i dalej jeździliśmy już po mieście.
Morskie organy i słoneczne koło
Najbardziej spektakularne miejsce w Zadarze to wielki krąg z paneli słonecznych na nabrzeżu, który podobno świeci nocą, i obok niego morskie organy. Schody nad wodą są tak zrobione, że uderzające fale wydobywają z nich dźwięki: raz głośniej, raz ciszej, czasem buczenie, czasem nutka. Ludzie siedzą na całej długości i słuchają. Promenada była akurat w remoncie.
Na nabrzeżu stoi też pomnik mężczyzny trzymającego muszelkę. Nie znaleźliśmy żadnej informacji, kogo przedstawia, więc jeśli wiecie, dajcie znać.
Wieczór na starym mieście
Był 11 maja, dwa tygodnie przed sezonem, tłumów nie było, za to słyszeliśmy sporo Polaków. Do miasta wchodzi się bramą, która ma 3,60 m wysokości i 2,80 m szerokości. Uliczki są stworzone do wieczornych posiadówek: knajpki są różne, niektóre trochę ekskluzywne, inne bardzo lokalne, ale to właśnie ma swój urok. W jednej kelner przed zamówieniem pokazywał rybę, którą przyrządzi. Zaskoczyła nas wieża obrośnięta krzakami.
Byłem w Zadarze rok wcześniej na wycieczce z przewodnikiem: autokar, szybkie oprowadzanie i jedziemy dalej. Właśnie dlatego zmieniliśmy styl podróżowania na slow life, bo na takiej wycieczce nie da się na spokojnie posiedzieć. Tu pokazujemy tylko migawki, a całe spacery wrzucamy na nasz drugi kanał, Never Stop Exploring.
Wieczór skończyliśmy przy ulicznym grajku, ale nadciągała czarna burza, więc po zachodzie słońca szybko wróciliśmy na kemping.
Kemping: miejsca VIP i nasza parcela
Liczyliśmy na najtańsze miejsca na kartę ACSI, ale w dniu przyjazdu żadnego nie było, więc zostaliśmy na droższej parceli. Najdroższe parcele z widokiem na Adriatyk kosztują w lipcu i sierpniu 150 euro za dobę, ta kwota trochę nas zmroziła. Stały na nich duże, luksusowe kampery.
Zadar polecamy, choć raczej na 24 godziny niż na 48, nawet z noclegiem na dziko, bo widzieliśmy tu takie możliwości. Przekonaliśmy się też, że część mitów o chorwackich mandatach jest przesadzona: są miejsca z zakazem wjazdu kamperów i kto tam wjedzie, nie powinien się dziwić. Może przed sezonem podejście jest inne. Ceny są jednak wyższe niż w Polsce. Po serwisie ruszamy dalej, a następna noc prawdopodobnie na dziko.
Z tego wyjazdu
- Kemping pod Zadarem: ok. 3,5 km ścieżką rowerową wzdłuż wybrzeża do centrum.
- Brama do starego miasta: 3,60 m wysokości, 2,80 m szerokości.
- Najdroższe parcele z widokiem na morze: 150 euro za dobę w lipcu i sierpniu.
- Termin: 11 maja 2023, przed sezonem, bez tłumów.