Plaża Veliki Žal na dziko, ulewa i ucieczka przed deszczem do Zadaru

Nowy dzień zaczęliśmy na naszej dzikiej miejscówce przy plaży Veliki Žal, jakieś 20 km od Dubrownika. To duże pole, na którym można się zatrzymać, a nawet ma własne śmietniki. Parking jest całkowicie darmowy i można tu nocować. Obok stoi beach bar, który miał ruszyć pod koniec maja. Zaklepaliśmy sobie miejsce w pierwszej linii, a przez cały dzień podjeżdżali kolejni chętni, rozglądali się i odjeżdżali szukać czegoś innego.
Śniadanie, grill i jedna wpadka sąsiadów
Rano Adrianka zrobiła jajówę, rozstawiliśmy stolik z krzesełkami i Starlinka. Jedno nas zaskoczyło: ktoś zaparkował samochód na samym środku przejazdu i odciął wszystkim dojazd do tylnej części placu. Wieczorem zrobiliśmy klasyczny polski grill, zwyczajną kiełbasę z widokiem na morze.
Ulewa i zmiana planów
W nocy przyszło oberwanie chmury. Tam, gdzie wczoraj było sucho, stała woda, a krystaliczne morze zrobiło się wzburzone. Prognozę sprawdzamy w Windy i wyszło, że tu będzie padać długo, a najlepsza pogoda zapowiadała się w okolicach Puli. Starlink w ulewie działał na pełnej mocy, deszcz zupełnie mu nie przeszkadzał. Przeszkadzał za to mnie, kiedy wchodziłem na dach go zwinąć.
Test nawigacji: Sygic Truck, TomTom i Garmin
Przy okazji prowadzimy test trzech nawigacji. Trasę do kempingu pod Pulą wyznaczyliśmy w każdej z nich, z wymiarami kampera i prędkością maksymalną 110 km/h. Garmin liczy trasę wolniej od pozostałych, ale pozwala ją przeciągnąć przez wybraną okolicę. W trasie Garmin i TomTom podawały niemal ten sam czas dojazdu, za to Sygic Truck pokazywał przyjazd o 19:20, a Garmin o 17:44. TomTom i Sygic Truck potrafią też kazać zjechać z głównej drogi tylko po to, żeby zaraz na nią wrócić. Test potrwa do końca podróży, ale dla niecierpliwych już teraz: my wybralibyśmy Garmina dla kamperów.
Most zamiast granicy i targ w Opuzenie
Po około 70 km dojechaliśmy do nowego mostu, którym omija się Bośnię i Hercegowinę. Oddano go w lipcu 2022 roku, ma niecałe 2,5 km długości, zbudowali go Chińczycy za pieniądze z dofinansowania Unii Europejskiej. Jest darmowy, a objazd nie nadkłada kilometrów, więc nie widzieliśmy powodu, żeby stać na granicy.
Za Opuzenem jechaliśmy przez rolniczą dolinę ze straganami pełnymi domowych przetworów, oliwy, papryki i miodów. Kupiliśmy siatkę klementynek za 5 euro, wagi nie było, pani po prostu pokazała siatkę, oraz figi i daktyle, też za piątkę.
Zamiast Puli: Zadar
Na autostradzie przed nami było jeszcze 560 km. Na postoju zatankowaliśmy i zjedliśmy ukraińskie pierogi, które Adrianka lepiła całą noc. Słońce zaczęło wychodzić, więc zmieniliśmy plan i skręciliśmy na Zadar. Za 160 km autostrady zapłaciliśmy 21 euro.
Kemping w Zadarze był mocno obłożony, a strefa dla posiadaczy karty ACSI była już pełna. Dostaliśmy miejsce numer 151 w strefie „Gold”, ale okazało się tak małe, że zmieściłby się tam motocykl albo Volkswagen California, a nie my. Na recepcji przyznali, że w systemie coś się posypało, i kazali nam samym znaleźć wolne miejsce, położyć na nim torebkę i wrócić podać numer. Po wielu manewrach wcisnęliśmy się między drzewka.
Z tego wyjazdu
- Nocleg na dziko: darmowy parking przy plaży Veliki Žal, ok. 20 km od Dubrownika (maj 2023).
- Nowy most omijający Bośnię i Hercegowinę: bezpłatny, bez nadkładania drogi.
- Autostrada: 21 euro za 160 km do Zadaru.
- Stragany pod Opuzenem: siatka klementynek 5 euro, figi 5 euro.
- Nawigacja: na razie stawiamy na Garmina dla kamperów.