Zatoka Umarłych Hoteli w Kupari i kemping w Dubrowniku

Po zwiedzaniu Dubrownika padła bateria w kamerze, więc wróciliśmy do Benka zastanowić się, co dalej. Decyzja: przenosimy się około 10 km od Dubrownika, do Kupari. Tę miejscówkę dostaliśmy od znajomych, którzy też tu spali i mówili, że jest OK.
Zatoka Umarłych Hoteli
Spaliśmy totalnie na dziko, razem z dwoma kamperami, z Polski i z Niemiec. Obowiązuje tu zakaz kempingowania, więc trochę ryzykowaliśmy. Byliśmy jednak przed sezonem, a wtedy w Chorwacji jest ciut inaczej: gdy stoją jeden czy dwa kampery, nikomu to nie przeszkadza. Gdyby zjechały ich tysiące, pewnie zaczęłaby się łapanka.
Kiedyś mówiono o tym miejscu Zatoka Hoteli. W latach 60. i 70. pobudowano tu luksusowe hotele i był to wypasiony kurort. W latach 90. przebiegał tędy front wojny w Jugosławii, miejscowość została mocno zniszczona, a ludzie ją opuścili. Chorwacja szukała sponsorów do odbudowy, ale na razie nic się tu nie dzieje, a zrujnowane hotele stały się atrakcją, na którą przyjeżdżają wycieczki. Było naprawdę fajnie, poszedłem się nawet wykąpać.
Kemping w Dubrowniku
Po zakupach w Lidlu wróciliśmy do Dubrownika, tym razem na pole kempingowe. Potrzebowaliśmy serwisu i prądu, choć słyszeliśmy, że kemping nie ma najlepszych opinii. Zapłaciliśmy 49 euro za dobę za dwie osoby. Kemping jest olbrzymi i był w połowie pusty, głównie Niemcy, więc mogliśmy sami wybrać parcelę. Szukaliśmy takiej z wodą i bez drzew, stanęliśmy na D-66.
Parcele są duże, zdecydowana większość ma kranik z wodą i prąd. Basenu nie ma. Mankamentem, o którym czytaliśmy w komentarzach, mają być sanitariaty. Działa tu system, który chcemy testować: trzy dni na dziko, jeden na kempingu.
Dubrownik nocą
Do centrum jeździ autobus linii 6. Na przystanek jest 5 minut pieszo, jazda trwa około 10 minut, a autobus dojeżdża do samego centrum. Bilet kupuje się u kierowcy, tylko za gotówkę, i kosztował 2 euro w jedną stronę. Na recepcji mówili o półtora euro i o taksówce za 15–20 euro.
Wszyscy zachwalają, że Dubrownik jest najpiękniejszy nocą, i to prawda: uliczki zamieniają się w las restauracji. Na pizzę ledwo znaleźliśmy wolny stolik. Pizze były olbrzymie, a rachunek wyniósł 53 euro. Chorwacja okazała się droga, a najbardziej zdziwiła nas toaleta za 2 euro. Za zdjęcie z gołębiem też chcieli 2 euro.
Serwis i plany
Rano przyszła niepogoda, i to w całej Europie, więc nie było dokąd uciec. Wodę wlewamy zawsze przez filtry: wstępny z siateczką, a w środku UV i węglowy. Mamy też licznik, żeby wiedzieć, ile się wlało, bo zbiornik ma 100 litrów. Po zrzuceniu szarej wody ruszamy w stronę Makarskiej i Splitu, bo chcemy przejechać całe wybrzeże Chorwacji. Na trasie mamy dwa miejsca na dziko i będziemy obserwować prognozę.
Jeszcze jedna obserwacja: w Dubrowniku lepszy byłby skuter niż rower. Zabraliśmy rowery, ale nie są elektryczne, a podjazdy tutaj szybko odbierają ochotę.
Z tego wyjazdu
- Nocleg na dziko: Kupari, ok. 10 km od Dubrownika, formalnie zakaz kempingowania (przed sezonem 2023).
- Kemping w Dubrowniku: 49 euro za dobę za dwie osoby, duże parcele z wodą i prądem, bez basenu.
- Autobus nr 6 do centrum: 2 euro, bilet u kierowcy, tylko gotówka.
- Pizza dla dwojga w Dubrowniku: 53 euro, toaleta: 2 euro.