Villasimius na skuterze: zniszczona plaża, Campulongu i kurczak za 9 €

Zmieniamy klapki na porządne buty, wyciągamy Vespę i robimy rajd po okolicy Villasimius. Dla osób z rowerami elektrycznymi albo skuterem to miejsce jest bajką. W samym Villasimius jest też duży kemping, dla tych, którzy wolą kempingi.
Plaża, której już nie ma
Najpierw pojechaliśmy sentymentalnie na plażę, na której cztery i trzy lata temu staliśmy kamperem na dziko. Wtedy kampery stały wzdłuż całej plaży, był bar, a piasek był czysty. Później dowiedzieliśmy się, że to miejsce zamknięto. Teraz nie mogliśmy uwierzyć w to, co zobaczyliśmy: skała jest urwana, brzeg podmyty, a w miejscu, gdzie budowaliśmy zamki z kamieni, leży góra glonów. Stąd zaczyna się też szlak na szczyt, ale w takim upale wyjście na górę odłożyliśmy. Na kolejnej plaży obowiązuje zakaz nocowania, a parkować można od 8:00 do 21:00.
Wieża i plaża w zatoce
Obok jest punkt widokowy na marinę i drugą stronę zatoki, dobre miejsce na zachód słońca. Przy starej wieży jest mała plaża w zatoczce. Z jednej strony jest zabytek, a z drugiej w wieży odbywają się koncerty, na przykład wiolonczelowe, a pod nią stoją krzesła. W zatoczce woda stała jak w jeziorze, podczas gdy na dużej plaży była czerwona flaga i potężne fale. Na opalanie i kąpiel wybralibyśmy właśnie ją.
Ukryta miejscówka przy kempingu
Nasze sekretne miejsce jest schowane przy kempingu. Obok niego jest parking, który działa jak miejsce na dziko. Stawaliśmy tu przy wcześniejszych pobytach na Sardynii, także w zeszłym roku. Tym razem stało tam tyle kamperów, że takiej ilości jeszcze nie widzieliśmy. Plaża jest jak na Seszelach: spokojna woda, kamyczki, widok na zachód słońca. Adrianka ma tu nawet swój ulubiony kamień do opalania. Polecamy to miejsce i jako kemping, i jako nocleg na dziko. Na kempingu można zrobić serwis. Dalej jest plaża Campulongu.
Na tablicy z mapą widać, ile plaż jest wokół Villasimius, w tym Porto Giunco i Simius. Po pierwsze potrzebny jest skuter, bo kamperem nie będzie się przemieszczać od plaży do plaży, a po drugie na wiele z nich kamperem i tak się nie wjedzie.
Conad zamiast ostatniej plaży
Jechaliśmy na ostatnią plażę, ale zobaczyliśmy szyldy Conad i Eurospin i plany się zmieniły. Conad to nasz ulubiony sklep na Sardynii, bo wszystko w nim jest włoskie. Szukałem lazanii, której nie było, ale były zupki, pieczarki do jajecznicy, cebulowe pieczywo i kurczak z rożna. Cały kurczak kosztował 9 €, czyli około 40 zł. Mnie wystarcza na trzy dni.
Z tego wyjazdu
- Okolicę Villasimius objechaliśmy Vespą, wrzesień 2026.
- Dawna miejscówka na dziko przy plaży jest zamknięta, a plaża mocno zniszczona.
- Na jednej z plaż: parkowanie 8:00–21:00, zakaz nocowania.
- Parking przy kempingu koło Campulongu: nocleg na dziko, serwis na kempingu.
- Kurczak z rożna w Conadzie: 9 €.