Chalkidiki kamperem na dziko: Sitonia tydzień przed sezonem

Pierwszy dzień w Grecji zaczęliśmy od spaceru na wzgórze do ruin, z widokiem na plażę, przy której staliśmy. Pod drzewami było kilka kolejnych dzikich miejscówek, a niedaleko mała marina z „pirackim” statkiem imprezowym. Wszędzie mijaliśmy małe kapliczki przy drogach. Przed deszczem zawróciliśmy.
Awaria ładowania
Pojawił się problem: Victron Orion przestał ładować akumulator podczas jazdy, bo uznawał napięcie wejściowe za zbyt niskie. Po poradach z grupy Tomas mierzył napięcia, a przy okazji odkurzyliśmy sporo brudu z zakamarków. Wyszło, że winna była ostatnia aktualizacja oprogramowania. Pomogło wyłączenie blokady napięcia wejściowego i zabezpieczeń, ale to raczej obejście niż rozwiązanie, więc czekamy na poprawkę w aplikacji.
Pył z Sahary i woda w Grecji
Następnego dnia rano Benek był cały pokryty pyłem z Sahary. Z wodą w Grecji nie ma problemu, krany są prawie na każdym kroku. Czasem mają jednak końcówkę, do której nie pasuje żadna z naszych, więc trzeba ją odkręcić, założyć swoją i potem przykręcić z powrotem. Szarą wodę można wylać do studzienki, gorzej z kasetą.
Był 24 kwietnia, a sezon zaczyna się tu chyba od 1 maja. Wszyscy sprzątali i szykowali lokale. Plan na dzień: objechać środkowy „palec” Chalkidiki, czyli Sitonię. Pierwszy to Kasandra, a na ostatni, Athos, kobiety nie mają wstępu. Drogi są często nowe, ale kręte i miejscami wąskie.
Rybackie miasteczko i wodowanie kutra
Po drodze zatrzymaliśmy się na punkcie widokowym, przy którym przez kaktusy prowadzi ukryte przejście do jeszcze lepszego widoku. Potem wjechaliśmy do miasteczka z mariną, do której codziennie przypływają kutry ze świeżymi krewetkami i rybami. Przez wąskie uliczki z zakrętem o 180 stopni przejechaliśmy, bo skoro jeżdżą tu dostawczaki, przejedzie i Benek.
Na plaży trafiliśmy na wodowanie odnowionego kutra. Traktorek ważący 450 kg miał zepchnąć do wody statek ważący kilka ton. Próbowali chyba 48 razy, różnymi technikami, i statek nawet nie drgnął. Poddaliśmy się przed nimi.
Obiad zjedliśmy na plaży: Adrianka zrobiła krewetki z kutra w winie, ze szparagami. Przy niektórych lokalach stoją tabliczki z prośbą, żeby kampery nie stawały. Szanujemy to, ludzie czekają tu na sezon i z niego żyją, a miejsc jest mnóstwo.
Polecajki od przewodniczki
Spotkaliśmy przewodniczkę, która prowadzi profil „Halkidiki po polsku”. Odradziła nam Kasandrę jako bardziej turystyczną i poleciła okolice Olimpiady, plaże i zatoczki w tamtą stronę oraz górską miejscowość Arnea jako obowiązkową. Opowiedziała też o drogach zbudowanych donikąd, po których i my błądziliśmy. Nasze plany zmieniły się bardzo mocno.
Na stacji diesel kosztował około 1,70 euro, w przeliczeniu ponad 7 zł. Benka po pyle z Sahary umyła nam myjnia ręcznie, za 15 euro.
Z tego wyjazdu
- Sitonia przed sezonem (koniec kwietnia 2024): dzikie miejscówki przy każdej plaży.
- Woda: krany prawie wszędzie, ale warto mieć zestaw końcówek.
- Victron Orion: po aktualizacji przestał ładować, pomogło wyłączenie blokady napięcia wejściowego.
- Ręczne mycie kampera: 15 euro; diesel ok. 1,70 euro/l.
- Polecenia: Arnea, okolice Olimpiady.