Costa Rei kamperem: flamingi pod Olbią, Camping Capo Ferrato i plaże na dziko

Pogoda się wypogodziła, a do nas dołączyli znajomi, Szczepan z ekipą. W tym tygodniu jeździliśmy razem od plaży do plaży. Na Sardynii byliśmy już ponad miesiąc.
Parking z flamingami w Porto Taverna
Staliśmy na parkingu, na który latem nie da się wcisnąć: jest oblegany i płatny. Po sezonie można przyjechać o każdej porze. Z jednej strony jeziorko, po którym rano kroczyło całe stado flamingów, z drugiej plaża z białym piaskiem, górą w tle i dwoma, trzema beach barami. Miejsce jest tuż przy Olbii, kilka chwil od promu, więc kampery stają tu na pierwszy postój po zjechaniu ze statku.
Dalej jechaliśmy drogą, w którą nie powinno się wjeżdżać, na grubość lakieru. Gdyby nie autobus, który stał na końcu, pewnie byśmy zawrócili. Na kolejnej plaży Szczepan posprzątał wszystkie butelki i śmieci z okolicy. Dziewczyny widziały w krzakach węża długiego na metr.
Camping Capo Ferrato w Costa Rei
Po kilku dniach chłodniejszej pogody pojechaliśmy na kemping w Costa Rei. 27 października był pełny, zajęliśmy dwa ostatnie miejsca, a wolne parcele były już opłacone i zarezerwowane. Mieliśmy miejsce tylko na jedną noc, bo od następnego dnia czekała na nie rezerwacja. Kto mówi, że na Sardynii po sezonie kempingi są pozamykane, niech zobaczy ten.
- Kemping jest bardzo czysty, jest nawet miejsce do mycia stóp.
- Serwis nie działa całą dobę, warto to sprawdzić.
- Pierwsza linia brzegowa jest droższa, reszta parcel w jednej cenie.
- Pralka: żeton za 6 euro, płatność gotówką.
- Restauracja z barem otwarta od 16 do 21, pizza od 18 do 21.
Rano, 28 października, w sklepiku na kempingu kupiliśmy świeże pieczywo i odkryliśmy, jak wygląda tu śmietana, której używamy praktycznie do wszystkiego.
Plaże, bazar i makaron z krewetkami
Na jedną z plaż pani wpuściła nas za darmo na 20 minut, żeby obejrzeć, czy nam pasuje. Jeśli tak, płaci się za dzień. Było 26 stopni, a latem ta plaża jest skomercjalizowana jak Stegna czy Władysławowo.
Na miejskim bazarze kupiliśmy warzywa, ale ryb nie wzięliśmy: było południe i już było je czuć. Krewetki, mątwę i rybę kupiliśmy w sklepie, lepiej drożej, a świeżo. Stanęliśmy w miejscu, w którym byliśmy już trzeci raz w czasie tej podróży, i czekaliśmy, aż Włosi około 17 zwolnią najlepsze miejsca. Na obiad był makaron z krewetkami, mątwą, selerem naciowym, śmietanką i pietruszką.
Spacer pod wieżę
Po obiedzie poszliśmy pod wieżę na wzgórzu. Podejście zajęło około 20 minut, jest lajtowe, a widok z góry to pocztówka: plaża, żaglówki, morze. Zeszliśmy drugą stroną, na skróty, i to już była hardkorowa ścieżka między kaktusami, jak w Amazonii. Kto chce lajtowo, niech schodzi tą samą drogą. Obuwie trekkingowe zdało egzamin.
Z tego wyjazdu
- Porto Taverna: parking przy jeziorze z flamingami, blisko promu w Olbii, po sezonie bez problemu.
- Camping Capo Ferrato w Costa Rei: pełny jeszcze 27 października, żeton do pralki 6 euro.
- Ryby kupuj rano albo w sklepie, w południe na bazarze nie są już świeże.
- Wieża nad plażą: ok. 20 minut podejścia, zejście drugą stroną tylko w dobrych butach.