Przejdź do treści

Orgosolo: miasteczko murali na Sardynii i wąskie uliczki dla kampera

Film z

Orgosolo: miasteczko murali na Sardynii i wąskie uliczki dla kampera
Kadr z filmu

Dzień zaczął się pochmurnie i wietrznie. Po serwisie pożegnaliśmy kemping i ruszyliśmy w góry, prosto w chmury. Najpierw gaz: jedna butla starcza nam na dwa, trzy tygodnie życia w Benku, więc przyszedł czas na tankowanie. Udało się zatankować i gaz, i paliwo.

W górach Sardynii

Okazało się, że jedziemy drogą, na której odbywał się sobotni rajd, na który przypadkiem się załapaliśmy. Przejechaliśmy też kawałek trasy SS125, jednej z najpiękniejszych widokowych dróg w Europie, a na Sardynii numer jeden. Motocykliści ją uwielbiają, więc trzeba uważać. Nie spodziewaliśmy się, że Sardynia ma tak wysokie, szpiczaste góry.

Orgosolo: murale na każdej ścianie

Orgosolo słynie z murali i faktycznie wymalowana jest tu prawie każda ściana. Ostrzegamy jednak: kamperem lepiej nie wjeżdżać w środek. Uliczki są wąziutkie, strome i skośne, a miejscowi parkują po obu stronach, więc jedzie się na grubość lakieru. Parking wyznaczony z Park4Night okazał się nie do dojechania, stanęliśmy więc przy różowym domku na zwykłym parkingu. Na zjeździe w dół stoi znak zakazu wjazdu kamperów. Widzieliśmy kampera, który zabłądził i cofał po tych uliczkach. Z dłuższym autem mielibyśmy tu olbrzymi problem.

Bardzo spodobał nam się luz mieszkańców: ktoś zatrzymuje się na środku drogi i rozmawia, a reszta spokojnie czeka. Kupiliśmy mapę murali i po krótkiej kłótni poszliśmy jej trasą. Trzeba przejść praktycznie całe miasteczko, które wcale nie jest takie małe, a z góry jest ładna panorama na góry i domy stojące jakby na palach.

Lokalne zakupy

Najbardziej lubimy małe lokalne sklepiki. Z Orgosolo wywieźliśmy kozią ricottę, wędzoną ricottę, dwa żółte sery (za 10 euro i 4,50 euro), krem serowy z papryką, suszone pomidory w oliwie i lokalne wino. W okolicy jest dużo winnic, a w miasteczku bar winny, tylko byliśmy za wcześnie. Kolacja była więc zorganizowana: ser, oliwki i wino.

Nocleg na skraju w sztormie

Na noc stanęliśmy nad morzem, na skraju, obok starszego Niesmanna+Bischoffa i potężnego Mercedesa. Wiało tak, że nie rozkładaliśmy się, a na plaży wisiała czerwona flaga. Latem obowiązuje tu zakaz wjazdu kamperów i to jest właśnie siła podróżowania po sezonie.

Rano, przez mocny wiatr, przenieśliśmy się do lasku obok i do 14 siedzieliśmy w kamperze. Na Sardynii takie załamania pogody trwały u nas zwykle dzień albo dwa: ostry wiatr, chmury, ale ciepło. Poszliśmy na spacer po plaży z idealnym białym piaskiem. Bez słońca wyglądała nijak, ale wiemy, że w słońcu jest cudna.

Z tego wyjazdu

  • Gaz: jedna butla starcza nam na 2–3 tygodnie.
  • Orgosolo: zostaw kampera przed centrum, uliczki są bardzo wąskie i strome.
  • Warto kupić mapę murali i lokalne sery w małych sklepikach.
  • Nocleg nad morzem: po sezonie, latem zakaz wjazdu kamperów.

Film

Film odtworzy się z YouTube po kliknięciu. Otwórz na YouTube