Przejdź do treści

Costa Rei: obiad na dzikim parkingu, beach bar i nocleg wśród zieleni

Film z

Costa Rei: obiad na dzikim parkingu, beach bar i nocleg wśród zieleni
Kadr z filmu

Z Cagliari ruszyliśmy wschodnim wybrzeżem i po drodze zatrzymaliśmy się na obiad w Costa Rei. To jedno z fajniejszych wybrzeży Sardynii: plaża ciągnie się w obie strony bez końca. Jest tu też kemping, na którym kiedyś byliśmy i który polecamy. Zaskoczył nas ratownik siedzący na plaży, która wygląda jak koniec świata: w prawo i w lewo nie ma domów, hoteli ani miasta.

Na prawie każdej plaży na Sardynii stoją śmietniki. Z naszych obserwacji opróżniają je codziennie lub co drugi dzień, a w weekendy, kiedy Sardyńczycy tłumnie jadą nad morze, codziennie.

Obiad na dzikim parkingu

Pierwszy postój zrobiliśmy na totalnie dzikim parkingu, gdzie w nocy panuje kompletna cisza. Adrianka ugotowała gnocchi z kurczakiem i serem, a Tomas doprawił swoją porcję peperoncino i octem balsamicznym. W upały raczej nie lubimy gotować w kamperze, ale w chłodniejsze, pochmurne dni wręcz przeciwnie.

We Włoszech była akurat obniżka cen paliwa regulowana przez państwo, więc Tomas kupił 5-litrowy kanister benzyny do Vespy i wietrzył potem garaż. Wokół krążyły osy, więc uruchomiliśmy pułapkę na osy z bananem jako przynętą.

Parcele wśród zieleni i beach bar

Na noc przenieśliśmy się kawałek dalej, tam gdzie stoją kampery, przy tabliczce „camper area”. Stoi się tu w zielonych zakamarkach, każdy jak na własnej parceli. Najlepsze miejsce z widokiem na plażę, na którym staliśmy rok wcześniej, było zajęte, więc ustawiliśmy się gdzie indziej, jak zawsze tyłem do słońca. Spotkaliśmy tu Polaków, którzy przyjechali z Korsyki, bo mieli obowiązkową we Francji naklejkę.

Wieczorem poszliśmy do beach baru przy plaży. Płatność tylko gotówką. Bar ma nawet aplikację do zamawiania, ale u nas nie zadziałała: produkty dało się dodać do koszyka, tylko nic dalej się nie działo. Adrianka wzięła aperola, Tomas bezalkoholową Ichnusę lemon, która przyszła w metalowym wiaderku pełnym lodu. Ten pomysł chcemy skopiować. Wieczorem odwiedziły nas jeszcze dwa rude kociaki.

Poranek: 32 stopnie w październiku

2 października o 10:50 na zewnątrz było 30–32 stopnie, a w kamperze 29. Puściliśmy drona nad plażą i zrobiliśmy śniadanie: grzanki z jajkiem, rukolą i suszonymi pomidorami. Tomas przyznał, że zapomniał zamontować swoje ulubione filtry do wody, węglowe i UV, więc już je zamówił. Woda tankowana na Sardynii jest zwykle pitna, ale bardzo różni się smakiem i zapachem. Niedługo dojdzie też zmywarka.

Dalej jedziemy wschodnim wybrzeżem na północ. Marzy nam się rejs po Zatoce Orosei, ale do tego potrzebna jest bezwietrzna pogoda. Tutaj wieje zwykle trzy, cztery dni, a potem się uspokaja.

Z tego wyjazdu

  • Costa Rei: długa plaża, na której ratownik siedzi nawet z dala od zabudowań.
  • Beach bar przy camper area: płatność tylko gotówką (październik 2026).
  • Obniżka cen paliwa we Włoszech: kanister 5 l benzyny do Vespy na zapas.
  • 2 października: 32 stopnie na zewnątrz, 29 w kamperze.

Film

Film odtworzy się z YouTube po kliknięciu. Otwórz na YouTube