La Maddalena kamperem: darmowy serwis, prom z Palau i nocleg w mieście

W nocy przeszła mega burza, całe niebo się błyskało, a rano obudziliśmy się w pięknym słońcu. Mieliśmy zostać na dzikiej miejscówce jeszcze jeden dzień, ale kiedy policzyliśmy, ile jeszcze przed nami, uznaliśmy, że jedziemy dalej. Kierunek: La Maddalena, w planach trzy dni, bez sztywnego planu.
Rada dla wybierających się na Sardynię: większość dróg do dzikich miejsc to po prostu klepiska, a samochód co chwilę ociera się o krzaki. Dobrze mieć opony all-terrain i liczyć się z rysami.
Serwis na Sardynii: największe wyzwanie
Szarą wodę i kasetę toalety opróżniliśmy za darmo na punkcie przy spocie windsurfingowym obok Camping Isola dei Gabbiani. Woda jest tam jednak na żetony, które kupuje się na kempingu. Zauważyliśmy, że woda to chyba największy problem na tej wyspie, więc postanowiliśmy powalczyć o nią gdzie indziej. Okolica to raj dla kitesurferów i tego dnia mieli idealne warunki.
W park4night znaleźliśmy źródełko z wodą. Podjechać było trudno, ale starszy pan, który tam stał, odjechał i zrobił nam miejsce. Bardzo miły gest. Wąż wystarczył dosłownie na styk, choć mamy też zapasowy właśnie na takie sytuacje. Tego dnia cały serwis ogarnęliśmy za darmo. Gdybyśmy stali na kempingach, nie mielibyśmy tego problemu, ale jeżdżąc na dziko, organizacja serwisu jest na Sardynii najtrudniejsza.
Prom z Palau na La Maddalenę
Do portu w Palau było około 15 kilometrów i pół godziny drogi. Nie wiedzieliśmy, jak kupuje się bilety. Okazało się, że w żółtym budynku przy wjeździe do portu. We wrześniu 2023 kamper kosztował 45 euro, a dwie osoby 17 euro, i bilet był od razu w obie strony. Przeprawa trwa około 20 minut. Auta stoją ciasno jak szprotki, więc nawet nie da się otworzyć drzwi i wszyscy siedzą w samochodach. Promy kursują mniej więcej co godzinę.
Spacer po La Maddalenie
Na wyspie trzeba jeździć ostrożnie i mieć oczy dookoła głowy, bo uliczki są wąskie, a wszędzie jest ciasno. Zaparkowaliśmy, zdjęliśmy rowery i pojechaliśmy 3 kilometry do centrum szukać bankomatu. Był 21 września i 26 stopni.
Przy marinie znaleźliśmy nie tylko bankomat, ale też pralnię z prysznicami: pranie kosztowało 3 euro. Obok jest targ rybny, do którego rano rybacy przywożą świeże ryby, i stare, wiekowe kutry rybackie. Ceny w knajpkach: caprese 8 euro, mozzarella 10 euro, kotlet 15 euro. Najbardziej podobały nam się oryginalne sklepiki z naturalnymi wyrobami, a nie te same pamiątki co wszędzie na świecie. W jednym z nich znaleźliśmy talerze dokładnie takie, jakie chcieliśmy kupić.
Miasteczko jest małe, da się je obejść w pół godziny czy godzinę, ale ma taki klimat, że można się po nim włóczyć bez końca. Spróbowaliśmy tu słodkiej drożdżowej bułki wypełnionej lodami o wybranym smaku. Pyszne.
Nocleg w mieście
Na noc stanęliśmy w uliczce w mieście, bo następnego dnia o 9:00 mieliśmy stąd rejs po wyspach archipelagu La Maddalena. Dlatego wróciliśmy wcześniej, żeby się przygotować, a Adrianka zrobiła kanapki z ogórkiem na drogę.
Z tego wyjazdu
- Darmowy zrzut szarej wody i kasety przy Camping Isola dei Gabbiani, woda na żetony z kempingu.
- Prom Palau – La Maddalena: kamper 45 euro, dwie osoby 17 euro, bilet w obie strony (wrzesień 2023).
- Przeprawa: ok. 20 minut, promy mniej więcej co godzinę.
- Pralnia przy marinie w La Maddalenie: 3 euro za pranie.
- Na dzikie drogi Sardynii przydają się opony all-terrain.