Lefkada: plaża Kathisma przed sezonem i trudny zjazd na plażę Gialos

30 kwietnia 2024 roku staliśmy na plaży Kathisma na Lefkadzie całą polską ekipą. Z kamperów na plaży pięć czy sześć było z Polski. Do sezonu został tydzień, więc stały pojedyncze parasolki, a od 9 rano we wszystkich lokalach piłowały ekipy remontowe. W sezonie kampery tak tu już nie postoją.
Do Grecji trafiliśmy przypadkiem. Mieliśmy jechać do Hiszpanii szukać nieruchomości na przyszłość, ale na targach w Nadarzynie Szczepan, z którym często jeździliśmy po Sardynii, zaproponował Grecję. Pogodowo nie żałujemy.
Basen w cenie piwa
Przy plaży są lokale z basenem, prysznicami, przebieralniami i leżakami, z których korzysta się w cenie napoju. Piwo kosztowało 6 euro, za dwa piwa i litr wody mineralnej zapłaciliśmy 15 euro. Wzięliśmy nawet szampony.
W międzyczasie Adrianka zepsuła klamkę, więc Tomas miał zajęcie: rozkręcanie mechanizmu i szukanie sprężynki, która wyskoczyła. W tym vanie nauczy się wszystkiego. Wieczorem wszyscy siedzą twarzą do zachodzącego słońca, a po zmroku kampery świecą lampkami.
Słona woda w zbiorniku
1 maja rano Adrianka zrobiła kawę i po trzecim łyku zrozumieliśmy, że woda jest słona. Nalaliśmy ją dzień wcześniej z kranu przy plaży. Trzeba było spuścić 100 litrów i jechać po nową. Pierwszy kran z Park4Night był w maleńkim miasteczku z uliczkami na szerokość kampera, więc odpuściliśmy. Wodę zatankowaliśmy do wszystkich baniaków dopiero 26 km dalej, w jedną stronę. Przy okazji zatankowaliśmy gaz, choć brakowało nam odpowiedniej końcówki, na szczęście stacja ją miała. Spotkaliśmy też znajomych z Bielska, którzy podzielili się miejscówkami.
Lekcja: jeśli przy kranie jest obrazek z myciem nóg, najpierw spróbuj wody językiem.
Drogi na Lefkadzie to serpentyna za serpentyną, pod górę i z górki, miejscami tak wąskie, że z drugim autem się nie minie. Jeździ się powoli i ostrożnie.
Plaża Gialos: tylko dla zdeterminowanych
Zjechaliśmy na plażę Gialos, trochę zniszczoną, dziką i cichą. Dojazd to milion serpentyn w dół, a potem z powrotem pod górę, z ostrymi zakrętami o 180 stopni. Mieliśmy fart, bo było wcześnie, wszyscy jeszcze spali i nic nie jechało z naprzeciwka. Dla nas to było trudniejsze niż norweska Droga Trolli. Jeśli chcecie zaliczyć wszystkie plaże Lefkady, jedźcie, ale jeśli możecie ją odpuścić, odpuśćcie, zwłaszcza dużym kamperem. I nie przyjeżdżajcie z pustym bakiem, bo spalanie na podjeździe jest olbrzymie.
Wracając, znów źle skręciliśmy i przejechaliśmy przez piękne, stare górskie miasteczko z widokiem na morze, wąskie jak wszystkie. Potem zjechaliśmy w chmurę, która dosłownie schodziła na drogę.
Nocleg pod Porto Katsiki
Ekipa zdecydowała: jedziemy na Porto Katsiki. Serpentyny w dół są tam jednokierunkowe, ale strome. Na górze plażowicze wieczorem odjeżdżają, a w ich miejsce na noc przyjeżdżają kampery, stojące na całej długości parkingu. Za postój na razie nikt od nas nic nie chciał.
Z tego wyjazdu
- Kathisma: kampery mogą stać przed sezonem (koniec kwietnia 2024), w sezonie plaża jest dla nich niedostępna.
- Basen i leżaki przy plaży w cenie napoju: piwo 6 euro.
- Sprawdzaj smak wody przed tankowaniem; po dobrą jechaliśmy 26 km.
- Plaża Gialos: strome serpentyny, nie dla dużych kamperów.
- Nocleg: parking nad Porto Katsiki.