24 godziny w Paryżu: Dzielnica Łacińska, Panteon i Łuk Triumfalny

To nasz ostatni dzień w Paryżu, po prawie dwóch tygodniach. Postanowiliśmy przebiec się przez miasto i pokazać miejsca, które najbardziej nam się spodobały.
Gdzie spaliśmy
Ostatnie noce spędziliśmy na parkingu nad wodą, gdzie tego dnia staliśmy w trzy kampery. Miejsce jest spokojne, ale może się zdarzyć, że nie będzie wolnych miejsc. Obok jest ścieżka wzdłuż brzegu i barki mieszkalne, w których mieszkają Francuzi. Do tramwaju, którym zwykle jeździliśmy, mieliśmy około 500 metrów. Tego dnia poszliśmy wzdłuż brzegu kilometr dalej, przez zielony most do metra.
Dzielnica Łacińska i pchli targ
Metrem dojechaliśmy w okolice Sorbony, do Dzielnicy Łacińskiej. To uliczki pełne małych, oryginalnych restauracji, wyłączone z ruchu. Trafiliśmy na pchli targ ciągnący się przez całą długą ulicę: Francuzi sprzedają tu swoje używane rzeczy i starocie, sporo rzeczy jest po euro, a podróbek prawie nie ma.
Niedaleko stoi Panteon. Napoleon zamienił go na mauzoleum, w którym spoczywa między innymi Maria Skłodowska-Curie, więc jest tu i polski ślad. Najlepsze zdjęcie Panteonu zrobicie z ulicy przy McDonaldzie.
Paryż przed olimpiadą
Chcieliśmy pójść na wyspę, na której powstał Paryż i gdzie stoi katedra Notre-Dame. Przed olimpiadą cała wyspa była jednak zamknięta, wpuszczano tylko mieszkańców z przepustkami. Policji było więcej niż ludzi, a całe ulice wyłączono z ruchu. Na katedrę mogliśmy tylko popatrzeć z daleka. Zamknięta była też Wieża Eiffla i wiele innych głównych atrakcji. Jeśli trafiliście do Paryża w podobnym czasie, nastawcie się na ograniczenia.
Les Halles, Pompidou i kolacja
Wróciliśmy w okolice Les Halles i Pompidou. Jeśli zaznaczycie sobie Les Halles na mapie jako punkt startowy, większość atrakcji obejdziecie pieszo. Na jednej z uliczek usiedliśmy w bardzo popularnej, instagramowej kawiarni, a potem zajrzeliśmy do sklepu urządzonego w starej fabryce z kominem pośrodku.
Na kolację chciałem zabrać Adriankę do znanej restauracji z owocami morza, ale bez rezerwacji nie było szans, trzeba by czekać godzinę albo półtorej. W końcu na ulicy pełnej restauracji udało nam się złapać stolik, bo ktoś akurat wstawał. Spełniłem marzenie i zjadłem francuską zupę cebulową, Adrianka zamówiła makaron z truflami, a Julcia, która była z nami, sałatkę z buraka.
Łuk Triumfalny i Pola Elizejskie
Około 23:00 dojechaliśmy metrem pod Łuk Triumfalny. Na górze jest taras widokowy dookoła, z widokiem na Pola Elizejskie i Wieżę Eiffla. Wejście trochę męczy, ale bardzo polecamy. Ochrona zwróciła mi uwagę, że mam za długi kijek do selfie. Ciekawostka z ronda pod Łukiem: pierwszeństwo mają tu wjeżdżający, a nie ci, którzy są już na rondzie.
Na Polach Elizejskich minęliśmy ogromną skrzynię z logo Louis Vuitton, która w rzeczywistości zasłania plac budowy. Dzień skończyliśmy w McDonaldzie, o którym usłyszeliśmy, że zarabia najwięcej na świecie. Wracać trzeba przed północą, bo potem metro i tramwaje jeżdżą rzadziej, a ostatnie kursy są około 0:30.
Z tego wyjazdu
- Nocleg: parking nad wodą, około 500 m od tramwaju (lipiec 2024).
- Przez prawie dwa tygodnie przeszliśmy po Paryżu około 80 km.
- Przed olimpiadą zamknięte były wyspa z Notre-Dame i Wieża Eiffla.
- Taras na Łuku Triumfalnym: widok na Pola Elizejskie i Wieżę Eiffla.
- Ostatnie metro i tramwaje około 0:30.