Wenecja od kuchni: pizza na grubym cieście, makaron z ulicy i tramwaj wodny

Nasz powrót do Polski był z przystankami, a pierwszym była Wenecja. Tym razem nie przyjechaliśmy zwiedzać, tylko jeść. Wypatrzyliśmy kilka miejsc ze street foodem, dla których ludzie przyjeżdżają z całego świata.
Dojazd autobusem
Do Wenecji pojechaliśmy autobusem numer 5. Bilet tam i z powrotem kosztował 3 euro od osoby. Pilnujcie numeru: raz wsiedliśmy do piętnastki i mieliśmy przez to kłopot. Z przystanku do centrum przechodzi się przez most nad Canal Grande.
Falstart i pizza w Antico Forno
Pierwsze miejsce, makaron, leży blisko placu Świętego Marka i trudno je znaleźć. Gdy wreszcie dotarliśmy, okazało się, że mają awarię i nieczynne na półtorej godziny. Zmieniliśmy plan i poszliśmy do Antico Forno, małej knajpki z wenecką pizzą. Różni się od klasycznej tym, że jest na bardzo grubym, chrupiącym cieście. Wzięliśmy pizzę z kozim serem i pikantną z jalapeño. Polana ostrą oliwą była rewelacyjna i dla niej tu wrócę.
Most Westchnień i plac Świętego Marka
Przy Moście Westchnień był taki tłum, że samo zrobienie zdjęcia to wyzwanie. Najlepiej przyjść w nocy albo o 6 rano. Pokazaliśmy też mniej znane przejście nad kanał, gdzie można usiąść i zrobić zdjęcie bez ludzi, oraz kolejkę do jednego z najpopularniejszych kadrów w mieście. Na placu Świętego Marka zawsze są tłumy, a tego dnia przy nabrzeżu stał prawdziwy okręt wojenny. Odwiedziliśmy też sklep Hard Rocka. Kolekcjonuję Hard Rocki, a ten wenecki mam już zaliczony, więc wyszliśmy z kieliszkiem na pamiątkę.
Tramwaj wodny linii 2
Najtańszy sposób, żeby zobaczyć Wenecję z wody, to tramwaj wodny linii 2. Wsiedliśmy na pierwszym przystanku, żeby zająć miejsca z przodu. Bilet jest ważny półtorej godziny i w tym czasie można wysiadać na przystankach i wsiadać do kolejnej dwójki. Płynęliśmy przez Canal Grande w złotej godzinie. Pod Mostem Westchnień kapitan zwolnił, żeby wszyscy zrobili zdjęcia. W Wenecji nie wolno poruszać się niczym na kołach, nawet rolkami, a za kąpiel w kanale grozi kara około 500 euro.
Makaron za trzecim podejściem
O 17 tłumy były jeszcze większe niż rano. Za trzecim razem lokal z makaronem był wreszcie otwarty. Do wyboru jest kilkanaście rodzajów, makaron robią na miejscu w maszynie. Ja wziąłem Chicken Alfredo. Porcja kosztowała około 10 euro, była ogromna i bardzo smaczna. Trzecie zadanie, małe weneckie kanapki z jednej konkretnej knajpki, zostawiliśmy na inny raz. Następnego dnia ruszaliśmy w stronę Polski.
Z tego filmu
- Autobus nr 5 do Wenecji: 3 euro od osoby w obie strony.
- Antico Forno: wenecka pizza na grubym, chrupiącym cieście.
- Tramwaj wodny linii 2: bilet ważny 1,5 godziny, z przesiadkami.
- Kąpiel w kanałach zakazana, kara ok. 500 euro.
- Lokal z makaronem ma przerwy; warto sprawdzić, czy jest otwarty.