Rejs po archipelagu La Maddalena jachtem Albacora Excursion

Spać kładliśmy się w jednym miejscu, a obudziliśmy w innym: przestawiliśmy się na noc pod marinę, z której rano wypływał nasz rejs dookoła wysp archipelagu La Maddalena. Wszędzie tu jest bezpiecznie, nie słyszeliśmy o wybitych szybach czy kradzieżach z aut. Na pokład wchodziliśmy o 9:30. Rano słońce chowało się za chmurami, ale tak tu zwykle bywa o poranku, a potem wychodzi znienacka.
Mały jacht zamiast wielkiej łodzi
Z La Maddaleny popłynęliśmy najpierw do Palau, skąd rejs można też zacząć pół godziny później. Przeprawa zajęła 10 minut, o połowę krócej niż dużym promem. W Palau dosiadło się 10 osób i cała grupa liczyła 14 osób. To naszym zdaniem idealna wielkość. Na dużych łodziach, które mijaliśmy, płynie po 100–150 osób, a one nie wpływają do małych zatoczek, bo zajęłyby całą plażę. My lubimy kameralnie.
Plaże, pontonem na brzeg
Wystartowaliśmy o 10:36. Na małe plaże dopływa się pontonem, który jacht ciągnie za sobą. Na pierwszej, malutkiej i pustej, mieliśmy godzinę na pływanie z rurką. Kiedy wyszło słońce, kolor wody zmienił się całkowicie. Druga plaża jest w sezonie mocno oblegana, a od sąsiedniej plaży dzieli ją przejście po skałkach.
Sardyński obiad na kotwicy
W czasie gdy byliśmy na plaży, na jachcie szykowano obiad. Na stole: bruschetty z pomidorem i z pikantną gorgonzolą, warzywa, sardyńskie wędliny (boczek, karkówka, salami, gotowana szynka), cieniutki, chrupiący chleb sardyński z rozmarynem, oregano lub oliwką, pecorino sardo i wędzony miękki serek, podobny do oscypka. Jedliśmy na kotwicy.
Szkwał i skoki do wody
Po obiedzie pogoda zepsuła się znienacka: przyszedł szkwał, a na następny dzień zapowiadano huragan nad Sardynią. Zatrzymaliśmy się jeszcze na skoki do wody, po czym w deszczu wróciliśmy do portu. Niepogoda przyszła dzień wcześniej, niż zapowiadano.
Mimo to rejs oceniamy na 5 na 5. Zapłaciliśmy 130 euro od osoby. Rejs prowadzi Polka, Ewelina, a cała grupa była z Polski, więc była to wesoła biesiada w polskim gronie przy włoskiej muzyce. Polecamy.
Nocleg na końcu ulicy
Przed nadciągającą burzą schowaliśmy się na miejscówce z park4night: na końcu szerokiej ulicy, skąd prowadzi zejście na plażę. Zejście jest trekkingowe, więc japonki i bose stopy odpadają, za to kroksy sprawdzają się idealnie. Na dole piękna, prawie pusta plaża, a na górze bar.
Z tego wyjazdu
- Rejs po archipelagu La Maddalena małym jachtem: 130 euro od osoby, z obiadem (wrzesień 2023).
- Start z La Maddaleny lub z Palau, grupa 14 osób.
- Na małe plaże dopływa się pontonem, warto mieć rurkę do snorkelingu.
- Nocleg: miejscówka z park4night na końcu ulicy, ze stromym zejściem na plażę.