Przejdź do treści

Kamperem na Sardynię: przez Austrię i Bibione na prom Livorno–Olbia

Film z

Kamperem na Sardynię: przez Austrię i Bibione na prom Livorno–Olbia
Kadr z filmu

Zaczynamy nowy cykl: Sardynia. Plan jest taki, żeby przejechać przez Austrię i Włochy do Livorno, tam wsiąść na prom i objechać Sardynię dookoła, w pełnym trybie vanlife.

Ważenie przed wyjazdem

Przed podróżą pojechaliśmy na wagę elektroniczną. Benek ważył 3200 kg razem z kierowcą, a beze mnie 3120 kg. Zostało nam więc solidne 400 kg zapasu. Raz w życiu zważono nas na drodze, w okolicach Wenecji, przy powrocie z pierwszej podróży, więc tym razem wolimy wiedzieć wcześniej.

Pierwsze dwa noclegi

Pierwszą noc spędziliśmy na miejscówce znalezionej w park4night, w szczerym polu pod granicą z Austrią. Granicę z Austrią przejechaliśmy bez żadnej kontroli. Ciekawostka z trasy: Garmin kilka razy powtórzył komunikat, że na naszej drodze zgłoszono pojazd jadący pod prąd. Pierwszy raz słyszeliśmy, żeby nawigacja tak ostrzegała.

Druga noc: Bibione, darmowy parking tuż przy olbrzymiej, pięknej plaży, też znaleziony w park4night. Na miejscu są czyste toalety z prysznicami w środku, śmietniki, knajpa z pizzą i darmowe Wi-Fi. Był 15 września, czyli już po sezonie, i wszystko było za darmo. Jak jest w sezonie, nie wiemy. Na postój w trasie to bardzo fajne miejsce.

Rano okazało się, że zapomnieliśmy zamknąć zaworu spustowego szarej wody i pod Benkiem została plama. Strasznie głupia sytuacja, ale cóż, trzeba pamiętać.

Kaseta toaletowa i nawigacja w ślepej uliczce

Największym problemem tej podróży okazało się codzienne opróżnianie kasety toalety. Jeśli nie zrobi się tego jednego dnia, następnego trzeba na pewno, bo się przelewa. W stronę Wenecji przypadkiem zobaczyliśmy znak punktu serwisowego w małym miasteczku i tam zrzuciliśmy szarą wodę i kasetę.

Potem pierwszy raz od kiedy jeździmy Garmin totalnie nas zawiódł: nie wiedział, że droga jest rozkopana. Posłuchaliśmy go na ślepo i nie mogliśmy wyjechać z miasteczka, bo wszystkie drogi były zablokowane. Krzyczał za to TomTom, którego nie lubimy: „Zawróć, droga jest zamknięta”. Wróciliśmy po własnych śladach.

Livorno i prom na Sardynię

Prom do Olbii mieliśmy następnego dnia o 9:30, a na miejscu trzeba być dwie godziny przed odpływem, więc przyjechaliśmy z dużym zapasem. Parking dla kamperów przy porcie był całkowicie zajęty, więc stanęliśmy w uliczce obok, licząc, że nic się nie wydarzy. Noc minęła spokojnie.

O 7:00 staliśmy w kolejce do promu. Kamperów było mnóstwo, przed nami polska ekipa w crafterze, więc na Sardynii na pewno nie będziemy sami. Kupiliśmy bilet bez kabiny i to był dobry wybór: na promie płynącym w dzień nie ma problemu z miejscami do siedzenia, jest bufet z kawą i jedzeniem, a nawet elegancka restauracja. Klimatyzacja jest mocna, więc lepiej mieć bluzę. Na górnym pokładzie wiało. Gdybyśmy płynęli nocą, wzięlibyśmy kabinę.

Po zjeździe z promu w Olbii zaczęliśmy Sardynię od tankowania.

Z tego wyjazdu

  • Masa kampera przed wyjazdem: 3120 kg, ok. 400 kg zapasu.
  • Nocleg w trasie: darmowy parking przy plaży w Bibione z toaletami i prysznicami (wrzesień 2023).
  • Prom Livorno – Olbia o 9:30, na miejscu trzeba być 2 godziny wcześniej.
  • Parking przy porcie w Livorno bywa pełny.
  • Na dzienny prom wystarczy bilet bez kabiny.

Film

Film odtworzy się z YouTube po kliknięciu. Otwórz na YouTube