Sir Bani Yas z pokładu MSC World Europa: dzień na plaży

Trzeci dzień rejsu zaczęliśmy dopiero o 13, bo znów nam się pospało. Kawa, śniadanie, chwila chilloutu przy środkowym basenie i schodzimy na ląd. W nocy statek przepłynął do wyspy Sir Bani Yas. Sam statek pokażemy dopiero jutro, w dzień na morzu.
Wyspa pośrodku niczego
Na Sir Bani Yas można wybrać się na safari, ale my postawiliśmy na plażę. Statek cumuje praktycznie przy samej plaży: schodzi się po pomoście i od razu jest się na piasku. Wcześniej, na innych rejsach, do takich miejsc trzeba było płynąć szalupami, więc ta wygoda robi różnicę. Pogoda dopisała, słońce i ciepło, a widoki jak z katalogu. Wzdłuż plaży stoją leżaki z widokiem na statek, białe namioty i bufet.
Bitwa o leżaki
Na wyspę rzuciło się ok. 5000 osób, które od rana zajmowały leżaki po kolei. Przy samym wejściu na plażę wolnego miejsca nie znajdziecie, więc trzeba iść do końca w jedną albo drugą stronę. Dziewczyny w końcu rozłożyły ręczniki w pierwszym rzędzie przy wodzie, blisko bufetu i z widokiem na statek. Koło pory obiadowej leżaków zrobiło się więcej, bo część ludzi wróciła na pokład.
MSC World Europa był wtedy praktycznie nowy, zbudowany ok. dwa miesiące wcześniej. Dzień upłynął pod hasłem plaża, słońce i statek, a na koniec wróciliśmy na pokład coś zjeść.
Z tego dnia
- Statek cumuje przy plaży, schodzi się po pomoście bez szalup.
- Na wyspie: plaża, leżaki, bufet, możliwe safari.
- Leżaki: przy wejściu zajęte od rana, wolne miejsca na końcach plaży.