Start › Camping Marina d’Erba Rossa kamperem: plaża, basen i nasz pobyt

Camping Marina d’Erba Rossa kamperem: plaża, basen i nasz pobyt

·

· aktualizacja:

Termin naszego pobytu: wrzesień, w filmie pada 18 września [20:04]; rok nie pada (wcześniejszy wyjazd, z kontekstu WoKOHOa8AiA [10:15] 'równy rok temu' wynika 2025)

Kadr z filmu: kamper zaparkowany przy plaży na Korsyce

Czy czterogwiazdkowy Camping Marina d’Erba Rossa na wschodnim wybrzeżu Korsyki jest wart przyjazdu? Dla nas tak: ogromna plaża ze spokojną wodą, porządne zaplecze i podgrzewany basen. Zanim jednak tam stanęliśmy, nawigacja wpuściła nas w uliczkę, z której musieliśmy się wycofywać. Opisujemy nasz pobyt z wcześniejszego wyjazdu na Korsykę, kiedy jeździliśmy jeszcze poprzednim kamperem.

Dojazd przez środek wyspy i nieudany skrót

Wyruszyliśmy rano spod plaży, przy której nocowaliśmy. Na kemping jechaliśmy przez środek Korsyki, obok Corte, na wschodnie wybrzeże. Nawigacja pokazywała 126 km i dwie godziny. Od razu wiedzieliśmy, że to nierealne, i rzeczywiście: dojechaliśmy po 2 godzinach i 20 minutach, mając na liczniku 127 km.

Przed samym kempingiem trwały roboty drogowe. Obie nawigacje, z których korzystaliśmy, uznały, że będzie korek, i skierowały nas w boczną dróżkę. Z jednej strony gałęzie szorowały nam o bok kampera, z drugiej mieliśmy mur. W końcu stało się jasne, że tędy nie przejedziemy, i trzeba było zawracać. Tomas z przekonaniem poleca Garmina, ale mówi też, że działa dobrze w mniej więcej 98% przypadków. To był właśnie ten brakujący procent. Morał: jeśli droga wygląda podejrzanie, lepiej zatrzymać się i spojrzeć na mapę, zanim się w nią wjedzie.

Meldunek, serwis i parcela

Mieliśmy rezerwację, bo wcześniej zauważyliśmy, że na tym kempingu trudno o miejsce bez niej. Na recepcji dostaliśmy numer parceli i plan kempingu. Usłyszeliśmy też, że gdyby nasze miejsce było jeszcze zajęte, trzeba chwilę poczekać, bo goście mają czas na wyjazd do 12:00. Dostępna jest też szczegółowa mapka Korsyki z ciekawostkami i miejscami wartymi zobaczenia. Takie mapki z kempingów bardzo przydają się przy planowaniu kolejnych etapów.

Przy wjeździe do strefy serwisowej trzeba było wpisać kod. Warto mieć go pod ręką. Na serwisie jest zrzut szarej wody i miejsce do opróżniania kasety. Mały minus: tuż obok serwisu stał kamper, którego właściciele mieli tam swoją parcelę. Szczerze im nie zazdrościliśmy.

Parcelę wybieraliśmy pod Starlinka. Pracujemy zdalnie, więc potrzebujemy prześwitu między drzewami, inaczej nie mamy internetu. Tym razem się udało. Na kempingu rzuciło nam się w oczy, jak wiele osób wozi ze sobą skutery: było ich naprawdę mnóstwo, u nas i u sąsiadów.

Pranie, sanitariaty i reszta zaplecza

Pralnia jest duża: sporo pralek i suszarek. Za jedno pranie zapłaciliśmy 6,50 €, wrzucając monety do automatu. Programy trwały 20 minut, co nas zaskoczyło, bo w domu pranie trwa dużo dłużej. Z tego, co zrozumieliśmy, pralki piorą samą wodą, bez dodawania proszku, więc nic nie trzeba było przynosić. Przy 30 stopniach pranie wyschło nam na sznurku jeszcze przed obiadem.

Sanitariaty oceniamy jako po prostu w porządku: nie jak w luksusowym hotelu, ale czysto. Ciepła woda pod prysznicem jest bez żetonów. Są też zlewy do zmywania naczyń (na kempingach zmywa u nas Tomas) i pojemniki do segregacji śmieci. Teren jest bardzo duży, a do tego jest tu:

  • spa z masażami,
  • sklepik z rzeczami na plażę i lokalny sklep spożywczy,
  • stanowisko, przy którym można wykupić wycieczki fakultatywne,
  • restauracja z kawą, śniadaniami i obiadami,
  • wieczorne imprezy (dzień wcześniej było karaoke),
  • plac zabaw, osobny basen dla dzieci ze zjeżdżalniami oraz siłownia.

Basen i plaża

Woda w basenie była wyraźnie ciepła, bardziej niż się spodziewaliśmy. Basen był czynny do 19:00. Przy wyjściu na plażę jest prysznic do opłukania się z piasku, a w pobliżu rozkłada się stoisko z rzeczami plażowymi.

Najważniejsza jest jednak plaża i to ona nas tu kupiła. Jest szeroka i ciągnie się bardzo długo, woda była płaska jak stół, a dalej od brzegu pływali ludzie na deskach. Są też beach bary. W połowie września mieliśmy w dzień 30 stopni, więc większość czasu spędziliśmy właśnie nad wodą.

W skrócie (stan z naszego pobytu)

GdzieWschodnie wybrzeże Korsyki
Kategoria4 gwiazdki
RezerwacjaMieliśmy, bez niej trudno o miejsce
Nasz dojazdok. 127 km przez środek wyspy, 2 h 20 min
Pranie6,50 € za cykl (20 min), płatność monetami
BasenPodgrzewany, czynny do 19:00; osobny basen dla dzieci
DalejDo Bonifacio ok. 85 km, około półtorej godziny
Cena pobytuW filmie jej nie podaliśmy, sprawdź na stronie kempingu

Nasze wrażenia

Polecamy ten kemping i chętnie tu wrócimy. Czuliśmy się tu bardzo bezpiecznie, a miejsca do odpoczynku jest naprawdę dużo. Z dziećmi też będzie dobrze, bo mają osobny basen i plac zabaw.

Minusem nie jest sam kemping, tylko Korsyka. Wąskie przejazdy zdarzają się tu często, nawet poza zepsutymi skrótami z nawigacji. Na jednym z nich nie mogliśmy się minąć z samochodem i trzeba było sporo cofać. A przypominamy, że wtedy jeździliśmy mniejszym kamperem niż dziś. Pizza na Korsyce też nie jest tania: za margheritę płaciliśmy około 10 €, za bardziej wypasioną nawet 20 €.

Z kempingu pojechaliśmy wzdłuż wybrzeża do Bonifacio: 85 km, które zajęły nam około półtorej godziny, bo na Korsyce jeździ się wolno. Po drodze widzieliśmy paliwo po 1,72 €.

Film wczyta się z YouTube po kliknięciu. Otwórz na YouTube

W filmie zobaczysz nasze zawracanie z wąskiej uliczki, drogę przez serwis, pralnię i sanitariaty, basen oraz plażę Marina d’Erba Rossa.

Czytaj dalej

Więcej o wyspie: Korsyka kamperem.

Źródła

Więcej z tego kierunku